Kategoria - Rumunia

1
Zaginione wioski rumuńskiej Transylwanii
2
Drakula – wampir, tyran czy bohater – recenzja książki
3
Podróż do Rumunii w roku 1933 i dziś
4
Dacia Romana
5
Gdzie na narty, jeśli nie w Alpy?
6
Wszystkie zamki Drakuli
7
Cmentarze po drodze
8
O rumuńskiej higienie dodatkowych słów kilka
9
Vorbesc puţin româneste, czyli rumuński w tydzień
10
Rumunia – przewodnik subiektywny. Debiut Na Wschód w realnej rzeczywistości.

Zaginione wioski rumuńskiej Transylwanii

Dwa miejsca wyglądające niemal tak samo. Spokojne, niewielkich rozmiarów jezioro, z którego fal wygląda kościelna wieża. Na pierwszy rzut oka można by pomyśleć, że to po prostu dwie inne perspektywy. A jednak nie. Na mapie Rumunii wioski Geamăna i Bezidu Nou, czy też raczej to co z nich zostało, dzieli w linii prostej około 150 km. Widok jest niesamowity i porażający. Dlaczego wsie znalazły się pod wodą? Co stało się z mieszkańcami? Odtworzenie historii zatopionych wiosek Transylwanii nie było zadaniem łatwym. A historie te nie są identyczne, choć jedno je łączy. Osoba, od której decyzji zależał ich los.

Czytaj dalej

Drakula – wampir, tyran czy bohater – recenzja książki

Ludzie zasadniczo dzielą się na dwie grupy. Tych którym Drakula kojarzy się tylko i wyłącznie z filmowym lub rzadziej książkowym wampirem, oraz tych, którzy łączą tę postać z hospodarem wołoskim Władem Palownikiem. To drugie przekonanie legło u podstaw lwiej części rumuńskiego przemysłu turystycznego, który opiera się na miejscach faktycznie lub rzekomo związanych z krwawym hospodarem. Oczywiście w domyśle jest fakt, że odwiedzamy miejsca, w których bytował pierwowzór literackiego wampira. Przyznam, że sam do niedawna należałem do tej drugiej grupy. Do czasu, kiedy poproszono mnie o napisanie recenzji książki Ilony Czamańskiej „Drakula – wampir, tyran, czy bohater”.

Czytaj dalej

Podróż do Rumunii w roku 1933 i dziś

Kurt Hielscher był niemieckim fotografem. W latach dwudziestych i trzydziestych ubiegłego wieku zjeździł wiele krajów europejskich fotografując zabytki, ludzi i przyrodę. W roku 1933 zawitał na tereny ówczesnej Rumunii. Owocem tej podróży była całkiem pokaźna kolekcja zdjęć. Miejsca, które fotografował Hielscher, bardzo często istnieją po dziś dzień. Czasami ma się wrażenie, że stare fotografie różnią się od współczesnych jedynie kolorem. Zupełnie jakby na niemal 80 lat czas stanął w miejscu. Zresztą, zobaczcie sami.

Czytaj dalej

Dacia Romana

Noc była spokojna i cicha, jedynie gdzieś w oddali roznosiło się po górach echo wilczych nawoływań. Zupełnie jakby przyroda równiaż zastygła w oczekiwaniu na śmierć. Młody legionista podniósł się ze swojego miejsca i dorzucił drew do dogasającego ogniska. Krąg światła rozszerzył się obejmując brodatych mężczyzn siedzących w nienaturalnych pozycjach ze związanymi z tyłu rękoma. Dwóch z nich prowadziło cichą rozmowę w języku, którego Rzymianin nie rozumiał.

Czytaj dalej

Gdzie na narty, jeśli nie w Alpy?

Sezon narciarski tuż tuż. Szwajcaria, Włochy i Zakopane jak co roku przeżyją oblężenie ze strony miłośników białego szaleństwa. Niejeden Polak marzy o wyjeździe na niezatłoczone stoki i nieprzepełnione kurorty. Da się? Jak najbardziej! Oto kilka propozycji mniej znanych, ale wcale nie gorszych, kurortów narciarskich z Bułgarii, Ukrainy i Rumunii.

Czytaj dalej

Wszystkie zamki Drakuli

Drakula jest nieodłącznym elementem popkulturowego pejzażu Transylwanii. Pierwowzorem książkowego i filmowego hrabiego-wampira był, jak najbardziej istniejący, hospodar Wołoszczyzny Wład Palownik. W obliczu masowej turystyki nie może zatem dziwić, że do postaci Włada Palownika przyznaje się każda rumuńska wioska z kawałkiem muru na wzgórzu. Stąd w Transylwanii wysyp miejsc, które miały być zamkami słynnego hospodara lub innymi miejscami, z którymi rzekomo był związany. Jak odnaleźć się w tym drakulowym bałaganie? Oto krótki przegląd miejsc związanych z Władem Palownikiem, i takich które mają z nim niewiele wspólnego, ale próbują nam wmówić, że jest inaczej.

Czytaj dalej

Cmentarze po drodze

Szwendając się tu i tam zawsze można natknąć się na cmentarz. Nie trzeba nawet szczególnie go szukać. Znane i odwiedzane przez rzesze turystów, ale też zapomniane, gdzieś na uboczu zarastające gęstą trawą. Poza dniem Wszystkich Świętych cmentarze mają w sobie spokój. Ilekroć tam trafię, zawsze budzi się we mnie refleksyjna natura. Można wręcz powiedzieć, że spacer pomiędzy grobami jest na swój sposób przyjemny. I to niezależnie od tego, w jakim kraju i mieście na cmentarz się trafiło.

Czytaj dalej

O rumuńskiej higienie dodatkowych słów kilka

Wpis niniejszy sprowokowany został postem na blogu „Jak to w Rumunii”, w którym to opisany jest stan higieniczny i estetyczny rumuńskiej rzeczywistości. Opisany, dodać trzeba, niezbyt pochlebnie. Nie jest moim celem polemizowanie z autorką, która Rumunię zna bardzo dobrze, ani też ze statystykami, które cytuje. Chciałbym jedynie pokazać nieco inną perspektywę. Punkt widzenia turysty, który objeżdża kraj w dwa tygodnie, zatrzymuje się w różnych miejscach i jada w różnych restauracjach.

Czytaj dalej

Vorbesc puţin româneste, czyli rumuński w tydzień

Może przesadziłem nieco z tym tygodniem, ale kilka miesięcy, które pozostały do sezonu urlopowego to z pewnością czas wystarczający, żeby opanować podstawy rumuńskiego. Przy założeniu, że ktoś wybiera się w te wakacje właśnie do Rumunii, a nie na przykład do Łeby, nie przymierzając. O tym, że podstawowa znajomość lokalnego języka może okazać się niezwykle przydatna, nie muszę chyba nikogo przekonywać. Wierzcie mi, że zwykłe „Bună ziua” w konfrontacji z tubylcem potrafi zdziałać cuda. Mam nadzieję, że poniższy przegląd internetowych źródeł pozwoli zainteresowanym zapoznać się, w podstawowym choć zakresie, z najbliższym starożytnej łacinie współczesnym językiem, czyli rumuńskim.

Czytaj dalej

Rumunia – przewodnik subiektywny. Debiut Na Wschód w realnej rzeczywistości.

Rzeczywistość poza siecią istnieje i nie należy tego faktu ignorować. Na Wschód w czwartek po raz pierwszy wypłynął z bezpiecznej blogowej przystani, aby zaprezentować się w „realu”. Okazją ku temu była prezentacja „nawschodniego” przewodnika po Rumunii w Domu Kultury w Mikołowie. Doświadczenie to bez wahania mogę zaliczyć do pouczających.

Czytaj dalej