Tag - książka

1
Goli otok czyli Naga Wyspa
2
Drakula – wampir, tyran czy bohater – recenzja książki
3
Niepolskie Wilno – przewodnik Tomasa Venclovy
4
Czytajcie węgierską literaturę. Warto.
5
Miasto ryb – literacka podróż na białoruskie pogranicze
6
Życie jest gdzie indziej
7
O czym pisał László Németh w powieści „Odraza” i dlaczego mnie to zachwyciło
8
Ranking top 10 książek ostatniej dekady
9
Nawschodnia Dekada – ranking najlepszych książek, filmów i piosenek mijającego dziesięciolecia
10
Obca Planeta Kaukaz

Goli otok czyli Naga Wyspa

Pierwsze skojarzenie z chorwacką wyspą? Słońce, plaża, piękne widoki, wakacje i relaks. Božidar Jezernik w książce „Naga Wyspa” opisuje zupełnie inną chorwacką, czy też raczej jugosłowiańską wyspę. Miejsce owiane mgłą tajemnicy i wymazane z map, gdzie komuniści urządzili obóz „poprawczy” dla przeciwników politycznych. A ponieważ książka jest pół-naukowym traktatem i próżno w niej szukać popularyzatorskiego polotu, tym bardziej warto przeczytać to, co tutaj naskrobałem. Wtedy co mniej wytrwali czytelnicy lekturę „Nagiej Wyspy” będą sobie mogli odpuścić.

Czytaj dalej

Drakula – wampir, tyran czy bohater – recenzja książki

Ludzie zasadniczo dzielą się na dwie grupy. Tych którym Drakula kojarzy się tylko i wyłącznie z filmowym lub rzadziej książkowym wampirem, oraz tych, którzy łączą tę postać z hospodarem wołoskim Władem Palownikiem. To drugie przekonanie legło u podstaw lwiej części rumuńskiego przemysłu turystycznego, który opiera się na miejscach faktycznie lub rzekomo związanych z krwawym hospodarem. Oczywiście w domyśle jest fakt, że odwiedzamy miejsca, w których bytował pierwowzór literackiego wampira. Przyznam, że sam do niedawna należałem do tej drugiej grupy. Do czasu, kiedy poproszono mnie o napisanie recenzji książki Ilony Czamańskiej „Drakula – wampir, tyran, czy bohater”.

Czytaj dalej

Niepolskie Wilno – przewodnik Tomasa Venclovy

Wilno w świadomości Polaków jest miastem szczególnym. Większość rodaków odwiedzając stolicę Litwy skupia się na szukaniu śladów polskości. Z jednej strony nie ma w tym nic dziwnego. Przez wieki na ulicach Wilna częściej można było usłyszeć język polski niż litewski. Z drugiej historia miasta jest daleko bardziej skomplikowana i wymyka się prostym dyskusjom wokół pytania, czy Wilno jest lub było bardziej polskie czy bardziej litewskie. A gdyby tak spojrzeć na miasto i jego dzieje z litewskiego punktu widzenia? Taką możliwość otwiera przed nami książka Tomasa Venclovy „Opisać Wilno”.

Czytaj dalej

Czytajcie węgierską literaturę. Warto.

Przez ostatnie półtora-dwa lata przeczytałem trzy węgierskie książki. Na wszystkie trafiłem przypadkowo, wszystkie to stare wydania zapomnianych zupełnie lub nieznanych w Polsce autorów. I wszystkie trzy zasługują na najwyższe literackie noty. To oczywiście jedynie malutka próba węgierskiego pisania, ale zdecydowanie zachęca mnie do dalszych eksploracji. I jednocześnie prowadzi do refleksji, że wartościowe rzeczy to nie tylko literatura współczesna. Warto od czasu do czasu odwiedzić lokalną bibliotekę i poszukać zakurzonych tomiszczy, po które nikt dawno nie sięgał.

Czytaj dalej

Miasto ryb – literacka podróż na białoruskie pogranicze

Białoruś to dla przeciętnego Polaka ziemia nieznana. Do sąsiadów zaglądamy rzadko albo wcale, ich literatura u nas też nie jest częstym gościem. Nie pamiętam już czy „Miasto ryb” Natalki Babiny kupiłem skuszony jakąś pozytywną recenzją, czy po prostu dlatego, że autorka pochodzi z Białorusi. Książka przeleżała swoje na półce, zgodnie z najlepszymi czytelniczymi standardami. Aż w końcu przyszedł na nią czas. Wdrapałem się do hamaka, przygotowałem zapas trunku i zacząłem czytać.

Czytaj dalej

Życie jest gdzie indziej

Dawno temu sięgnąłem po kilka książek Milana Kundery. Przeczytałem oczywiście „Nieznośną lekkość bytu” i jedną, albo dwie inne, których tytułów nie pamiętam. Zabrzmi to może obrazoburczo, ale szału nie było. Odwiedziwszy w ostatnie wakacje Brno, miasto rodzinne pisarza, postanowiłem do jego twórczości wrócić. Sięgnąłem po pierwszą z brzegu na bibliotecznej półce książkę Kundery i zacząłem czytać. Wybór okazał się bardzo dobry, „Życie jest gdzie indziej” to kawałek wyjątkowo dobrego pisarstwa.

Czytaj dalej

O czym pisał László Németh w powieści „Odraza” i dlaczego mnie to zachwyciło

Jakiś czas temu zdarzyło mi się stanąć przed półką z książkami, szukając czegoś, co trafi w mój aktualny literacki nastrój. Nie do końca byłem pewien, czego właściwie szukam. Wiedziałem, że nie interesują mnie nowości, nie mam ochotę na literaturę współczesną. Niechęcią napawała mnie również myśl o jakiejkolwiek pozycji historycznej. Wtedy, zupełnie przypadkiem, natknąłem się na „Odrazę” Németha. Książka, której nigdy nie kupiłem, nigdy wcześniej nawet jej nie widziałem. Ale znalazła się na mojej półce i w najbardziej odpowiednim dla siebie momencie dała znać o sobie. Stare, podniszczone wydanie, kiepski skład tekstu, pożółkły papier. Ale w końcu, nie ocenia się książki po okładce, czyż nie?

Czytaj dalej

Ranking top 10 książek ostatniej dekady

No i stało się! Choć wcale nie było łatwo. Zbierałem od Was informacje, grzebałem we własnej pamięci, przeglądałem notatki, radziłem się duchów zmarłych pisarzy i w końcu jest. Subiektywny, nawschodni ranking najlepszych książek minionej dekady. Pozycje autorów pochodzących z Europy Środkowo-Wschodniej lub też dotyczące tego regionu. Bardziej lub mniej znane, ale z pewnością warte przeczytania.

Czytaj dalej

Nawschodnia Dekada – ranking najlepszych książek, filmów i piosenek mijającego dziesięciolecia

Jedna z fanek Na Wschód na Facebook’u zwróciła mi ostatnio uwagę, że koniec 2010 roku to doskonały czas na sporządzenie rankingu podsumowującego mijającą dekadę z nawschodniego punktu widzenia. Chciałbym zaprosić Was wszystkich do współpracy przy tym projekcie. Stwórzmy wspólnie listę najlepszych książek, filmów i muzyki, pochodzących z Europy Środkowo-Wschodniej lub dotyczących tego regionu. Poza geografią, warunek jest jeden. Czas publikacji w Polsce to okres między 2001 i 2010 rokiem. Pomożecie?

Czytaj dalej

Obca Planeta Kaukaz

Kilka dni temu skończyłem czytać książkę Wojciecha Góreckiego „Planeta Kaukaz”. Dlaczego planeta? Może z powodu mnogości zamieszkujących ten teren narodów, nacji, grup etnicznych i religijnych. Ale bardziej chyba dlatego, że to nie planeta Ziemia. Nie dla nas i nie dla mnie. Miejsce z wielu powodów obce, dziwne, momentami przerażające. Reportaże Góreckiego na temat północnego, w większości rosyjskiego Kaukazu, nie są z tych, które powodują, że ma się ochotę zarzucić plecak i ruszyć w podróż. Wręcz przeciwnie, mnie one jeszcze głębiej wciskały w fotel, z błogim przeświadczeniem, że Polska to jednak fajny kraj. Może nie aż tak ciekawy, ale fajny.

Czytaj dalej