Kategoria - Węgry

1
Czytajcie węgierską literaturę. Warto.
2
Nikola Šubić Zrinski – chorwacki Leonidas, Szigetvár – węgierskie Termopile
3
Balaton – to nie jest jezioro dla normalnych ludzi
4
Co, poza flagowymi zabytkami, warto zobaczyć w Budapeszcie
5
Budapeszt – miejsca, które chcę zobaczyć
6
O czym pisał László Németh w powieści „Odraza” i dlaczego mnie to zachwyciło
7
„Z powrotem do uszatej sowy” – krótka recenzja
8
„Komentuj i wygraj” – rozstrzygnięcie konkursu
9
Komentuj i wygraj książkę „Gulasz z turula” Krzysztofa Vargi!
10
Bracia Węgrzy na Wołyniu

Czytajcie węgierską literaturę. Warto.

Przez ostatnie półtora-dwa lata przeczytałem trzy węgierskie książki. Na wszystkie trafiłem przypadkowo, wszystkie to stare wydania zapomnianych zupełnie lub nieznanych w Polsce autorów. I wszystkie trzy zasługują na najwyższe literackie noty. To oczywiście jedynie malutka próba węgierskiego pisania, ale zdecydowanie zachęca mnie do dalszych eksploracji. I jednocześnie prowadzi do refleksji, że wartościowe rzeczy to nie tylko literatura współczesna. Warto od czasu do czasu odwiedzić lokalną bibliotekę i poszukać zakurzonych tomiszczy, po które nikt dawno nie sięgał.

Czytaj dalej

Nikola Šubić Zrinski – chorwacki Leonidas, Szigetvár – węgierskie Termopile

Nie tylko Grecy mają swoje Termopile i swojego Leonidasa. Węgrzy i Chorwaci dzielą ze sobą bohatera i historię bliźniaczo podobną do spartańskiej. Jest tu wielka polityka, potężny przeciwnik, garstka dzielnych obrońców, męstwo i śmierć. Mowa o banie Nikolai Šubić Zrinskim (zwanym z węgierska Miklósem Zrínyi) i bitwie pod Szigetvár.

Czytaj dalej

Balaton – to nie jest jezioro dla normalnych ludzi

Tak się złożyło, że w tym roku dwukrotnie odwiedziłem Balaton. Wizyty w Siófok i Keszthely były krótkie, jedno-dwudniowe, ale wystarczyły. Zobaczyłem dwa, skrajnie odmienne, oblicza Balatonu. Żadne mnie nie zachwyciło, do żadnego z tych miast nie mam ochoty wrócić. Co jest nie tak z Balatonem, że normalny człowiek nie bardzo ma tam czego szukać?

Czytaj dalej

Co, poza flagowymi zabytkami, warto zobaczyć w Budapeszcie

Na zwiedzanie Budapesztu miałem mniej czasu, niż pierwotnie planowałem. Pogoda była aż nazbyt piękna, z nieba lał się żar, uliczne termometry pokazywały 41°C. Po paru godzinach szwendania się z ciężkim plecakiem doszedł do tego ból pleców i nadwyrężone kolano. To wszystko sprawiło, że pierwotny plan zwiedzania udało się wykonać zaledwie w połowie. Nie dane było mi zobaczyć wszystkich najważniejszych zabytków Budapesztu. Ale nie żałuję. Po pierwsze jest po co wracać. Po drugie wydeptałem sobie kilka własnych budapesztańskich ścieżek. Czyli hipstersko. Jeśli ktoś ma ochotę podążyć moim śladem, zapraszam.

Czytaj dalej

Budapeszt – miejsca, które chcę zobaczyć

Za dni kilka przyjdzie mi w ramach podróży służbowej zahaczyć o Budapeszt. Czasu na zwiedzanie będzie zaledwie kilka – kilkanaście godzin, to niedużo. Tym bardziej trzeba będzie ten czas efektywnie wykorzystać. Nie chciałbym ograniczyć się do zaliczania zabytków z przewodnika. Postanowiłem więc zawczasu poszukać miejsc, które mogą stać się częścią mojego Budapesztu. Popytałem na forum i na Facebooku, poszperałem w sieci, przejrzałem zdjęcia miasta i wybrałem kilka miejsc, które najbardziej do mnie zagadały. O tym, czy mój wybór jest trafny, przekonam się na miejscu.

Czytaj dalej

O czym pisał László Németh w powieści „Odraza” i dlaczego mnie to zachwyciło

Jakiś czas temu zdarzyło mi się stanąć przed półką z książkami, szukając czegoś, co trafi w mój aktualny literacki nastrój. Nie do końca byłem pewien, czego właściwie szukam. Wiedziałem, że nie interesują mnie nowości, nie mam ochotę na literaturę współczesną. Niechęcią napawała mnie również myśl o jakiejkolwiek pozycji historycznej. Wtedy, zupełnie przypadkiem, natknąłem się na „Odrazę” Németha. Książka, której nigdy nie kupiłem, nigdy wcześniej nawet jej nie widziałem. Ale znalazła się na mojej półce i w najbardziej odpowiednim dla siebie momencie dała znać o sobie. Stare, podniszczone wydanie, kiepski skład tekstu, pożółkły papier. Ale w końcu, nie ocenia się książki po okładce, czyż nie?

Czytaj dalej

„Z powrotem do uszatej sowy” – krótka recenzja

Przyszło mi zetknąć się z prozą specyficzną. Zbiór opowiadań Ádáma Bodora jest literaturą do cna przesiąkniętą środkowo-wschodnioeuropejskim klimatem czasów powszechnej szczęśliwości i przyjaźni między narodami. Z drugiej zaś strony akcja poszczególnych opowiadań mogłaby dziać się wszędzie i nigdzie. Rzeczona akcja bowiem jest jedynie pretekstem do pokazania klimatu, atmosfery i emocji. A emocje to naprawdę przedziwne.

Czytaj dalej

„Komentuj i wygraj” – rozstrzygnięcie konkursu

Dziękuję wszystkim za komentarze. Zarówno te na blogu, jak i na Facebooku. Było ich całkiem sporo, natomiast zwycięzca może być tylko jeden. Po dłuższym namyśle zdecydowałem się wybrać komentarz Arkadiusza Kuglera umieszczony na facebook’owej stronie Na Wschód. I to właśnie Arek otrzyma wkrótce pocztą obiecaną nagrodę, czyli książkę „Gulasz z turula” Krzysztofa Vargi. A oto zwycięski komentarz, raz jeszcze:

Czytaj dalej

Komentuj i wygraj książkę „Gulasz z turula” Krzysztofa Vargi!

Jeszcze do niedawna nasze plany wakacyjne koncentrowały się na Węgrzech. Wiem, że to nieładnie ciągle zmieniać zdanie, ale ostatecznie wybieramy się jednak na Krym. Aby jednak nie rezygnować do końca z węgierskich klimatów i przy okazji dać Wam małe zadośćuczynienie za powstałe zamieszanie, proponuję konkurs. Aby wziąć w nim udział i wygrać książkę Krzysztofa Vargi „Gulasz z turula” nie trzeba robić nic, poza pozostawieniem komentarza pod poniższym wpisem.

Czytaj dalej

Bracia Węgrzy na Wołyniu

Pisałem już swego czasu co nieco o przyjaźni polsko-węgierskiej. Czytając „Wołyń 1943-2008. Pojednanie” natknąłem się na akapity dobitnie świadczące o istnieniu takiego zjawiska. Nie jest to może temat na pełnoprawny wpis, ale z całą pewnością fragment, pochodzący z tekstu Lucjana Włodkowskiego, warty jest zacytowania.

Czytaj dalej