Zaginione wioski rumuńskiej Transylwanii

Dwa miejsca wyglądające niemal tak samo. Spokojne, niewielkich rozmiarów jezioro, z którego fal wygląda kościelna wieża. Na pierwszy rzut oka można by pomyśleć, że to po prostu dwie inne perspektywy. A jednak nie. Na mapie Rumunii wioski Geamăna i Bezidu Nou, czy też raczej to co z nich zostało, dzieli w linii prostej około 150 km. Widok jest niesamowity i porażający. Dlaczego wsie znalazły się pod wodą? Co stało się z mieszkańcami? Odtworzenie historii zatopionych wiosek Transylwanii nie było zadaniem łatwym. A historie te nie są identyczne, choć jedno je łączy. Osoba, od której decyzji zależał ich los.

Czerwone jezioro (Geamăna)

Do roku 1977 Geamăna była wioską jakich wiele w Transylwanii. Kilkaset domów, cmentarz i kościół z górującą nad całą okolicą wieżą. Ale 1977 roku wszystko się zmieniło. Nicolae Ceauşescu zdecydował o powstaniu w pobliżu kopalni miedzi, ówcześnie największej w Europie. A postęp, jak wiadomo, ma swoje prawa. Obszar który zajmowała wioska okazał się idealny na składowisko kopalnianych odpadów. Strumienie zanieczyszczonej wody spływają po górskich stokach tworząc jezioro w miejscu, gdzie kiedyś stały domy i zagrody. Złoża miedzi nadają wodzie czerwony, żółty i szary kolor.

W Geamăna do dziś mieszka około 20 osób, które nie przyjęły rekompensat wypłacanych przez władze w zamian za wyniesienie się z okolicy. Przenieśli się jedynie nieco wyżej, na pobliskie górskie stoki. Niektórzy przeprowadzali się w ostatnich kilkudziesięciu latach kilkakrotnie, uciekając przed podnoszącymi się wodami jeziora.

Tak Geamăna, czy też raczej to co z niej zostało, wygląda dzisiaj.

Geamăna - Transylwania

 

Geamăna - Transylwania

Bezidul Nou – sabatariańska wioska

Szeklerscy sabatarianie to grupa wyznaniowa powstała wśród węgierskiej (szeklerskiej) ludności Siedmiogrodu pod koniec XVI wieku. Ideologicznie sadowili się pomiędzy chrześcijaństwem a judaizmem czerpiąc z obu systemów religijnych. Początkowo ich liczba rosła, potem, jak to zazwyczaj bywa z odszczepieńcami, padali ofiarami różnych nacisków i prześladowań. Część  nich porzuciła swoją wiarę dla chrześcijaństwa, część dla judaizmu.

Ostatnia grupa szeklerskich sabatarian ostała się w Bezidul Nou. Wytrwali w wierze przodków do końca XIX wieku, kiedy ostatecznie przeszli na judaizm. To, między innymi, ich potomkowie zamieszkiwali wioskę, kiedy przyszła zagłada.

Ta nadeszła 22 listopada 1989 roku i miała charakter administracyjny. Co ciekawe, Nicolae Ceaușescu został stracony 25 grudnia tego samego roku. Być może gdyby papiery na czyimś biurku ułożyły się inaczej, Bezidul Nou nadal by istniało.

Ale nie istnieje. Przynajmniej nie w dawnym kształcie. Reżim zadecydował o rozbudowie sąsiedniej wioski – Singeorgiu de Padure, która miała zostać przekształcona w miasto. Koryto rzeki zostało zmienione tak, żeby nie przeszkadzać w budowie nowych osiedli. Woda popłynęła wprost na Bezidul Nou. Mieszkańcy wioski dostali rekompensaty pieniężne wartości połowy Daci i mieszkania w blokach bez kanalizacji w nowo budowanym mieście.

Bezidu Nou - Transylwania

  • przygnebiajace.aż brak słów!

  • Mieszkańcy w ostatniej chwili wypłynęli ratując się przed śmiercią !!!!!!

  • Nie słyszałam wcześniej o Bezidul Nou. W te wakacje będę przez blisko 3 tyg jeździć po Rumunii i wstępnie mam zamiar zajechać do Geamana. Wydaje mi się że pod jeziorem Solińskim w Bieszczadach również są zatopione wioski. Tylko akurat u nas woda nie jest trująca …

    • nawschod

      Ja, prawdę mówiąc, nie słyszałem o żadnym z tych dwóch miejsc. Dopóki nie natknąłem się na zdjęcia gdzieś w necie. Z tego co się zorientowałem, to w Rumunii takich miejsc jest więcej. Każde ze swoją historią. Niestety bardzo trudno czegoś więcej się o nich dowiedzieć nie znając rumuńskiego.

      P.S. Życzę fajnych wakacji 🙂

  • Mad

    Fascynujące i smutne. Jak wiele rumuńskich historii… Mam coraz więcej powodów, żeby tam kiedyś powrócić. Pozdrawiam.

  • Mieszkania bez kanalizacji. Nie ma co, ale rekompensata za tak bajeczne miejsce.

  • Adam

    Nie czytając całego Twojego wpisu już wiedziałem, że chodzi o Węgierskie wioski. Tak, tutaj mamy naoczny dowód jak wygląda ,,przyjaźń” Rumuńsko – Węgierska. Nie słyszałem o takich rzeczach w Siedmiogrodzie – niezła ciekawostka !
    Później się dziwić, że jest wojna na Ukrainie – a myślisz, że Madziarzy spokojnie się temu przyglądają ?
    W Polsce jest wiele przykładów podobnych zatopień np Jeziorsko pochłonęło kilka wiosek – ale My nie ,,zatapiamy” innych kultur.
    Pozdrawiam.