Gdzie na narty, jeśli nie w Alpy?

Sezon narciarski tuż tuż. Szwajcaria, Włochy i Zakopane jak co roku przeżyją oblężenie ze strony miłośników białego szaleństwa. Niejeden Polak marzy o wyjeździe na niezatłoczone stoki i nieprzepełnione kurorty. Da się? Jak najbardziej! Oto kilka propozycji mniej znanych, ale wcale nie gorszych, kurortów narciarskich z Bułgarii, Ukrainy i Rumunii.

Wpis sponsorowany przez porównywarkę ubezpieczeń ipolisa.pl.

Bansko – Bułgaria jakiej nie znacie

Polscy narciarze-amatorzy, którzy odważyli się wyściubić nos poza rodzime kurorty lub Alpy i wyruszyć w nieznane rejony górskie, najchętniej polecają miejscowość Bańsko w Bułgarii. Wielu zarzeka się, że z miłą chęcią wróci do Banska w kolejnym sezonie. Dlaczego? Wspaniała sceneria, nowoczesny wyciąg gondolowy oraz wyciągi krzesełkowe, najwyższy szczyt w okolicy Vihren ma nieskromne 2914 metrów, a trasy są położone na wysokości 2000-2600 metrów. Wcale nieźle, prawda? Jednak głównym plusem są niższe niż w Alpach ceny oraz mniejszy tłok na stokach. Za tę samą cenę co w Alpach można pojechać na dłużej do Banska, a człowiek wyjeździ się za wszystkie czasy.

Dlaczego więc nie jeździmy do Banska, skoro jest tam tak fajnie? Bo póki co, niewielu Polaków ma pojęcie, że w Bułgarii można pojeździć na nartach. Gdy tylko się dowiedzą i zaczną masowo tam jeździć, dziewicze, górskie rejony Bułgarii zamienią się w kolejny Egipt czy Chorwację (może jednak przesadzam i nie będzie tak źle).

Bansko - Bułgaria

Bansko w Bułgarii. Zdjęcie oraz miniaturka wpisu pochodzą stąd

Ukraina – Sławsko i Bukovel

Dla tych, którzy nie chcą zapuszczać się zbyt daleko i chcą mieć bezproblemowy dojazd (pomińmy milczeniem kwestie jakości dróg), najlepiej własnym transportem, do rozpatrzenia jest miejscowość Sławsko na Ukrainie. Sławsko przed wojną nazywano „Zakopanem Bieszczadów Wschodnich”. Piękne tereny, kilkanaście wyciągów, kilkadziesiąt kilometrów tras, niedaleko od Lwowa – okolica kusi wielu narciarzy. O kurorcie krążą rozmaite opinie: jedni zachwycają się świetnymi wyciągami, inni narzekają na wysokie ceny. Moi znajomi byli w tych okolicach i polecali kurort, ale trzeba uważać. Lepiej unikać terminu wyjazdu pomiędzy 27 grudnia a 10 stycznia, bo wtedy tłok na stokach może znacząco przewyższyć najgorsze kolejki w Alpach.

Sławsko - Ukraina

Sławsko na Ukrainie. Zdjęcie pochodzi stąd

Poza Sławskiem, bardzo popularnym kurortem jest Bukovel. Często nazywany „rajem narciarzy wschodniej części Europy” dysponuje trasami narciarskimi o łącznej długości 238 km. Sporo. Trasy są urozmaicone, dobrze oznaczone, dośnieżane, a niektóre oświetlone. Co prawda nie są zbyt długie, ale łączą się ze sobą, więc spokojnie można zafundować sobie dłuższe zjazdy. Kolejki niewielkie, nie ma więc strachu że stracimy pół dnia na stanie w kolejce do wyciągów (poza wymienionym wcześniej terminem między świętami).

Rumunia – a może Transylwania?

Ty chcesz poznać zamczysko Drakuli, a twoi znajomi palą się do jazdy na nartach? Można to pogodzić. W sezonie narciarskim także Transylwania ma sporo do zaoferowania narciarzom. Zdziwieni? Nie tylko wampirami człowiek żyje, trzeba czasem i na nartach pojeździć. W górach Bucegi („rumuńskie Karpaty”) mieszczą się cztery ośrodki narciarskie oferujące 70 km tras m. in. w miejscowości Brasov. Niedużo, ale miejsca są nieznane turystom więc na stokach jest spokojnie. Jedyny minus – trzeba wybrać się na narty o takiej porze, gdy na pewno będzie śnieg. Planowanie wyjazdu z myślą o narciarskim szaleństwie, podczas gdy w danym momencie może nie być śniegu –  chyba nikt nie chciałby zostać zrobiony na szaro. Faktem jest jednak, że góry Bucegi oraz Transylwania mają znacznie więcej do zaoferowania turystom niż stoki narciarskie, więc wizyta w tym regionie nigdy nie będzie nudna.

Brasov

Rumuński Brasov zimą. Zdjęcie pochodzi stąd

Zadbaj o swoje bezpieczeństwo przed wyjazdem

Do wyjazdu na narty trzeba się skrupulatnie przygotować. Sprawne narty i dobre buty, to zaledwie połowa sukcesu. Upewnij się, że wiązania, które łączą but z nartą działają bez zarzutu. To ich skuteczne działanie może nas ochronić przed poważną kontuzją. Nie zapomnij o goglach albo okularach przeciwsłonecznych, warto też zaopatrzyć się w kask. Narciarstwo jest niestety mocno urazowym sportem. Lepiej więc dmuchać na zimne i wykupić tanie ubezpieczenie narciarskie. Nie kosztuje dużo (przykładowe ubezpieczenie narciarskie, wyliczone w kalkulatorze polis turystycznych w serwisie ipolisa.pl wynosi zaledwie 35 zł dla dwudziestoparoletniej osoby, planującej tygodniowy wyjazd na narty w grudniu), a w przypadku jakiejkolwiek niemiłej przygody może się okazać bezcenne.

Przygotowany do podbijania stoków, uzbrojony w dobry nastrój, śmiało wyjeżdżaj na narty. Jeśli wybierzesz kurorty z Europy Środkowo-Wschodniej, koniecznie daj znać, jak ci się podobało. W końcu na Alpach świat narciarski się nie kończy.

Redaktor w serwisie internetowym ipolisa.pl.