Budapeszt – miejsca, które chcę zobaczyć

Za dni kilka przyjdzie mi w ramach podróży służbowej zahaczyć o Budapeszt. Czasu na zwiedzanie będzie zaledwie kilka – kilkanaście godzin, to niedużo. Tym bardziej trzeba będzie ten czas efektywnie wykorzystać. Nie chciałbym ograniczyć się do zaliczania zabytków z przewodnika. Postanowiłem więc zawczasu poszukać miejsc, które mogą stać się częścią mojego Budapesztu. Popytałem na forum i na Facebooku, poszperałem w sieci, przejrzałem zdjęcia miasta i wybrałem kilka miejsc, które najbardziej do mnie zagadały. O tym, czy mój wybór jest trafny, przekonam się na miejscu.

1. Erzsébetváros – dawna dzielnica żydowska

Mały skrawek Pestu, swego czasu podobno najgęściej zamieszkany w całym mieście. Nie jest to dzielnica typowo turystyczna, ale monumentalne kamienice mogą robić spore wrażenie. Obszar zamknięty jest w trójkącie, w którego rogach stoją trzy synagogi. Każda reprezentuje inny odłam żydowskiej społeczności. Największa z synagog jest jednocześnie największą czynną synagogą w Europie. A wygląda tak:

Wielka Synagoga w Budapeszcie

Link do zdjęcia synagogi

2. Széll Kálmán tér (dawniej Moszkva tér)

Obecnie zwykły plac będący ważnym węzłem komunikacyjnym stolicy Węgier. W przeszłości, a dokładnie w roku 1956 arena walk wojsk sowieckich z powstańcami węgierskimi. Podobno rzecz została fajnie opisana w książce Krzysztofa Vargi „Gulasz z Turula”. Książkę już zamówiłem, odbiorę za dni kilka i zabiorę ze sobą na Węgry.

3. Baszta Rybacka

Rzecz, z tego co się zorientowałem, oklepana do granic możliwości. Ale wygląda tak fantastycznie, że nie można czegoś takiego pominąć. Zresztą, zobaczcie sami:

Baszta Rybacka - Budapeszt

Link do zdjęcia Baszty Rybackiej

4. Chłopcy z Placu Broni

Książka od zawsze leżała na półce w moim rodzinnym domu. Jako dziecko wielokrotnie miałem ją w rękach, choć teraz za nic nie mogę sobie przypomnieć, czy ostatecznie ją przeczytałem. Tytułowy plac już w Budapeszcie nie istnieje. Jest natomiast pomnik bohaterów obok jednej z pesztańskich szkół.

Chłopcy z Placu Broni

Link do zdjęcia

5. Margit-sziget

Jeśli starczy czasu (a to będzie towar najbardziej deficytowy) chciałbym również poznać spokojniejszą twarz Budapesztu. Taką szansę daje Wyspa Małgorzaty z parkami, fontannami i zielenią. Wyspa usytuowana jest oczywiście na Dunaju.

6. Ogród Filozofów

Natknąłem się na to miejsce czytając jeden z blogów o Węgrzech. Niestety autor nie podał węgierskiej nazwy, ani dokładnej lokalizacji. Google również nic nie podpowiedział. Jeśli ktoś wie, gdzie znajduje się miejsce o tak frapującej nawie, proszę o kontakt. W przeciwnym wypadku Ogrodu Filozofów raczej nie zobaczę.

[Edycja] Dzięki uprzejmości Ani i Piotrka mam już namiar na to miejsce.

7. Kościół w skale

Mieści się na wzgórzu Gellerta a więc w pobliżu poprzedniej atrakcji. Sama nazwa przywodzi mi na myśl Bakczysaraj, a to bardzo sympatyczne skojarzenie.

8. Váci utca

Znowu depczę w miejsce turystycznie oklepane. Co przecież nie oznacza, że nie może  być fajne. Váci utca jest najbardziej znaną ulicą Budapesztu i jednocześnie miejskim deptakiem. Takie miejsca mają to do siebie, że skręcając w bok można odkryć coś równie pięknego, ale mniej obleganego i obfotografowanego. Na to liczę.

Váci utca - Budapeszt

Link do zdjęcia

  • Ogród Filozofów (Filozófusok kertje lub Filozófia kertje, funkcjonują dwie nazwy) – mieści się na Wzgórzu Gellérta, link z mapką: http://www.panoramio.com/photo/48942655. Miłego zwiedzania!

    • nawschod

      Dzięki raz jeszcze 🙂

  • Odwiedzę Budapeszt po raz 2 w te wakacje i bardzo mnie to cieszy – piękne miejsce! 🙂

  • Próbowałem kiedyś dojechać na rowerach do Budapesztu wspomagając się koleją, ale przez kilka wpadek i zbyt dużą rozrzutność dojechałem jedynie do Pragi… Teraz żałuje jeszcze bardziej…

    • nawschod

      Jest czego 🙂 Jutro wrzucę zdjęcia z Budapesztu i krótki opis tego, co udało się zobaczyć. Zapraszam! 🙂

  • Ciekawa i piękna do zwiedzania stolica

  • Spośród typowo węgierskich jadłodajni najlepiej zahaczyć o „Kadar” na placu Klauzala, kilka minut drogi od Oktagonu. To dziwne miejsce: połączenia fastfooda i szkolnej stołówki, a oprócz Vargi polecają je autorzy anglojęzycznych przewodników. Dlatego przy jednym stoliku siedzą oszczędne emerytki, przy drugim kłębią się zagraniczni turyści.