„Z powrotem do uszatej sowy” – krótka recenzja

Przyszło mi zetknąć się z prozą specyficzną. Zbiór opowiadań Ádáma Bodora jest literaturą do cna przesiąkniętą środkowo-wschodnioeuropejskim klimatem czasów powszechnej szczęśliwości i przyjaźni między narodami. Z drugiej zaś strony akcja poszczególnych opowiadań mogłaby dziać się wszędzie i nigdzie. Rzeczona akcja bowiem jest jedynie pretekstem do pokazania klimatu, atmosfery i emocji. A emocje to naprawdę przedziwne.

Opowiadania Bodora pełne są fatalistycznych, nostalgicznych postaci, które niczemu się nie dziwią. A jeśli już się dziwią, to nie bardzo. Podobnie jak nie bardzo się radują i nie bardzo popadają w rozpacz. Głęboko za to przeżywają nostalgie, mocno wpadają w zamyślenie. Ich emocje są płaskie jak deska, ruchy powolne, a kierunek działań wyznacza przypadek i ślepy los. Płyną z prądem przeznaczenia jak bezwolne kłody, niemal nie starając się nic zmienić.

Spokojnie, transowo, opowiadanie za opowiadaniem przed oczami przesuwa się przedziwny świat. Prawdziwy i realistyczny, choć z drugiej strony dziwnie nierealny, jak łąka zatopiona we mgle. Duch Europy Środkowo-Wschodniej żyje gdzieś na tych kartkach. Choć może to tylko duch pisarstwa Bodora?