Szwendając się tu i ówdzie zdarza mi się nie oprzeć pokusie skosztowania lokalnego piwa. Żeby być zupełnie szczerym: najczęściej jestem wobec tej pokusy całkowicie bezradny. Moje podniebienie nie jest może szczególnie wysublimowane, ale lubię smak zimnego piwa w ciepły dzień. Smakuję piwa jasne, ciemne, a nawet smakowe. Raz nawet zdarzyło mi się łyknąć piwo bezalkoholowe. To był jednak przypadek, a trunek po pierwszym łyku wylądował w zlewie. Zapraszam do galerii. Czytaj dalej »
Szwendając się tu i tam zawsze można natknąć się na cmentarz. Nie trzeba nawet szczególnie go szukać. Znane i odwiedzane przez rzesze turystów, ale też zapomniane, gdzieś na uboczu zarastające gęstą trawą. Poza dniem Wszystkich Świętych cmentarze mają w sobie spokój. Ilekroć tam trafię, zawsze budzi się we mnie refleksyjna natura. Można wręcz powiedzieć, że spacer pomiędzy grobami jest na swój sposób przyjemny. I to niezależnie od tego, w jakim kraju i mieście na cmentarz się trafiło. Czytaj dalej »
Wpis niniejszy sprowokowany został postem na blogu Jak to w Rumunii, w którym to opisany jest stan higieniczny i estetyczny rumuńskiej rzeczywistości. Opisany, dodać trzeba, niezbyt pochlebnie. Nie jest moim celem polemizowanie z autorką, która Rumunię zna bardzo dobrze, ani też ze statystykami, które cytuje. Chciałbym jedynie pokazać nieco inną perspektywę. Punkt widzenia turysty, który objeżdża kraj w dwa tygodnie, zatrzymuje się w różnych miejscach i jada w różnych restauracjach. Czytaj dalej »
Może przesadziłem nieco z tym tygodniem, ale kilka miesięcy, które pozostały do sezonu urlopowego to z pewnością czas wystarczający, żeby opanować podstawy rumuńskiego. Przy założeniu, że ktoś wybiera się w te wakacje właśnie do Rumunii, a nie na przykład do Łeby, nie przymierzając. O tym, że podstawowa znajomość lokalnego języka może okazać się niezwykle przydatna, nie muszę chyba nikogo przekonywać. Wierzcie mi, że zwykłe „Bună ziua” w konfrontacji z tubylcem potrafi zdziałać cuda. Mam nadzieję, że poniższy przegląd internetowych źródeł pozwoli zainteresowanym zapoznać się, w podstawowym choć zakresie, z najbliższym starożytnej łacinie współczesnym językiem, czyli rumuńskim. Czytaj dalej »
Rzeczywistość poza siecią istnieje i nie należy tego faktu ignorować. Na Wschód w czwartek po raz pierwszy wypłynął z bezpiecznej blogowej przystani, aby zaprezentować się w „realu”. Okazją ku temu była prezentacja „nawschodniego” przewodnika po Rumunii w Domu Kultury w Mikołowie. Doświadczenie to bez wahania mogę zaliczyć do pouczających. Czytaj dalej »