Import obrzydzenia, eksport zniesmaczenia
Premierę filmową Na Wschód już miał, dokładnie tutaj. I o ile poprzedni wpis kinowy był jak najbardziej “nawschodni”, to ten będzie taki jedynie częściowo. Otóż reżyser filmu “Import/Export” jest Austriakiem a część akcji toczy się w Wiedniu. To, co uprawnia mnie do wrzucenia tej recenzji na Na Wschód, jest silnie akcentowany w filmie wątek ukraiński. A że władzę na tym blogu mam nieograniczoną, uznałem że to powód wystarczający. Read more »





