Podróżując po Czechach co rusza natykaliśmy się na charakterystyczne zdobienia budynków. Najczęściej brązowe lub szare elementy na białym tle. Tematyka to najczęściej sceny z życia rycerzy i szlachty lub scenki rodzajowe. Choć zdarzały się również elementy bardziej abstrakcyjne. Wszystkie zdobienia łączyła technika wykonania i ogólna estetyka. Nieco później, wertując przewodnik znaleźliśmy nazwę tej techniki dekoracyjnej – sgraffito. Powstała już w starożytności, a swój rozkwit przeżywała we włoskim renesansie. Zakładam, że to właśnie z Włoch przywędrowała na ziemie czeskie i morawskie. I chyba dobrze się tu zadomowiła, bowiem budynki ozdobione sgraffito można tu znaleźć na każdym niemal kroku. Czytaj dalej »
Chersonez Taurydzki jest kolejnym miejscem, które koniecznie trzeba zobaczyć będąc w Sewastopolu. W starożytności nazwą tą określano cały Krym, dzisiaj jest to wielkie muzeum na otwartym powietrzu. Chersonez jest kolejnym świadectwem starożytnej przeszłości półwyspu. Ruiny kryją ślady cywilizacji greckiej, rzymskiej i bizantyjskiej. Nad nimi góruje złota kopuła soboru Św. Włodzimierza a w pobliżu, wśród resztek starych murów kryje się baptysterium, gdzie miał miejsce symboliczny chrzest Rusi Kijowskiej. Cały teren leży w bezpośrednim sąsiedztwie morza, co jeszcze dodaje mu malowniczości i kolorytu. Czytaj dalej »
Ponieważ sezon urlopowy zbliża się wielkimi krokami, najwyższa pora zabrać się za planowanie wakacji. Osobiście gorąco polecam podróż na Litwę, którą sami kilka lat temu odwiedziliśmy. Wspomnienia z tej wyprawy uwieczniliśmy na zdjęciach, którymi mam zamiar się z Wami podzielić. Jeśli ktoś natomiast ma ochotę na nieco więcej informacji, zachęcam do przeczytania wspomnień z naszej podróży na Litwę. Czytaj dalej »
Po ponad dwóch miesiącach od naszego powrotu z Rumunii, dotarłem w końcu szczęśliwie do ostatniego odcinka Rumuńskich wspomnień. Po opuszczeniu gościnnego Vama Veche udaliśmy się na północ, w kierunku Konstancy. Naszym celem nie było jednak największe miasto Dobrudży, ale jedna z nadmorskich wiosek, Eforie Sud. Z tego miejsca do Konstancy jest jedynie kilka kilometrów, co bardzo nam odpowiadało pod względem logistycznym, jako że następnego dnia wcześnie rano musieliśmy wracać do Bukaresztu. Czytaj dalej »
Nasza, niewspominana jeszcze na tym blogu, podróż na Łotwę miała miejsce prawie dwa lata temu. Nieco przykry jest fakt, że nie powstały żadne zapiski z tej wyprawy, które można opublikować. Nie znaczy to oczywiście, że w mojej głowie nie ma wspomnień dotyczących tego okresu, niewykluczone więc jest, że pewnym momencie dojdzie do ich skutecznego odgrzebania. Tymczasem jednak postanowiłem zająć się stroną zdjęciową przedsięwzięcia. Zdaje sobie sprawę, że poniższe fotki nie zawsze są najlepszej jakości, czemu winien jest kiepski sprzęt, którym wtedy się posługiwaliśmy. Mimo to, chcę wierzyć i mam wielką nadzieję, że poniższa galeryjka warta jest obejrzenia. Czytaj dalej »