wrz

4

Czy przez Jezusa żydowscy piekarze poszli z torbami? – “Księga Apokryfów”

przez admin

Według Wikipedii apokryf jest tekstem niepewnego pochodzenia i autentyczności nawet jeśli owa nieautentyczność jest jedynie zamierzonym zabiegiem autora. Zbiorek Karela Čapka świetnie się w tę definicję wpisuje. Mamy tu kilkanaście krótkich historyjek, które w większości budzą jednoznaczne skojarzenia. Znamy przecież te historie, tylko może z nieco innego punktu widzenia. Czy też raczej z zupełnie innego. Read more »

lip

13

Prawdziwa, mocna historia. Tyle że długa.

przez admin

Książkę „Czerwone rękawiczkiEginalda Schlattnera zakupiłem dość dawno temu z przyczyn, których dziś już nie pomnę. Pamiętam, że zacząłem ją nawet czytać, ale nie wydała mi się bardzo interesująca, skutkiem czego szybko wylądowała z powrotem na półce. Przed wyjazdem do Rumunii książka dość przypadkowo wpadła mi w ręce, a ponieważ chciałem podróż spędzić z literaturą rumuńską, postanowiłem dać jej kolejną szansę. Read more »

lip

2

Rumuńskie małe palce

przez admin

Czas najwyższy wrócić czytelniczo do czasów naszych rumuńskich wakacji i pochylić się nad książką „Małe palceFilipa Floriana. Była to lektura, która towarzyszyła mi przez większość naszego pobytu w Rumunii. Czytałem ją w pędzących po kiepskich drogach minibusach, w górzystym Brasovie i w Delcie Dunaju. Największą jednak jej część przetrawiłem na plaży i to właśnie z tym, jakże miłym czasem, książka najbardziej mi się kojarzy. Read more »

maj

14

Krótka i smutna refleksja po lekturze „Emipre V” Pielewina

przez admin

Pielewin, przynajmniej w teorii, ma wszystko, żeby w mojej głowie zadomowić się w przegródce z pisarzami bardzo dobrymi. Idący pod prąd, ocierający się często o granice absurdu, zdolny do budowania literackiego nowego świata. Pierwszy mój kontakt z jego twórczością, a był to zbiór opowiadań „Kryształowy świat”, był dość obiecujący. Nie zachwycający, ale właśnie obiecujący. Na tyle, że nie miałem najmniejszych wątpliwości, że sięgnę po kolejną jego książkę. I sięgnąłem. Po „Empire V” właśnie. Read more »

maj

9

Import obrzydzenia, eksport zniesmaczenia

przez admin

Import/Export - plakat filmowyPremierę filmową Na Wschód już miał, dokładnie tutaj. I o ile poprzedni wpis kinowy był jak najbardziej “nawschodni”, to ten będzie taki jedynie częściowo. Otóż reżyser filmu “Import/Export” jest Austriakiem a część akcji toczy się w Wiedniu. To, co uprawnia mnie do wrzucenia tej recenzji na Na Wschód, jest silnie akcentowany w filmie wątek ukraiński. A że władzę na tym blogu mam nieograniczoną, uznałem że to powód wystarczający. Read more »

maj

7

Sapkowski oczami fantastycznego ignoranta

przez admin

Sapkowski na Na WschódWspomniany w tytule fantastyczny ignorant jest osobą, która mało wie o fantastyce, a nie sympatycznym posiadaczem znikomej wiedzy w jakiejkolwiek innej dziedzinie. A ściślej i bardziej precyzyjnie, jestem nim ja. Nigdy nie czytałem zbyt dużo fantastyki, choć nie dlatego, że tego rodzaju literatury nie lubię. Bardziej spowodowane to było, i wciąż jest, niechęcią do wchodzenia w nowe literackie terytoria, podczas gdy tak wiele zostało do przeczytania tam, gdzie poruszam się na co dzień. W tej sytuacji na temat husyckiej trylogii Sapkowskiego mogę jedynie rzucić kilka luźnych uwag, co niniejszym czynię. Read more »

kwi

10

Rusałka – rosyjska premiera na Na Wschód

przez admin

Rusałka - scena z filmuJestem właśnie pod świeżym, bo liczącym zaledwie dzień jeden, wrażeniem filmu o wdzięcznym tytule “Rusałka“. A jest to wrażenie z gatunku tych przejmujących i mocnych, które w mojej głowie wątpliwości co do oceny filmu nie pozostawiają. Nadmienić od razu należy, że oceny jak najbardziej pozytywnej. Ma to wartość tym większą, zważywszy na fakt, że nie bardzo lubię kino w ogóle a szczegółowe jego odsłony (zwane dalej dla wygody filmami) oceniam zazwyczaj mocno krytycznie. Read more »

kwi

5

Słowacki Marakesz

przez admin

Potencjalnego czytelnika który raczył rzucić okiem na tytuł wpisu proszę, aby już teraz porzucił obawy. Nie będziemy się tutaj zajmować wiedzą geograficzną Joli Rutowicz. Marakesz to nazwa którą, na swoje literackie potrzeby, ochrzcił rodzinną wioskę słowacki pisarz Václav Pankovčin. Domyślić się można, że nie zrobił tego bez powodu. Rzeczony Marakesz jest bowiem głównym bohaterem jego książki o tym samym tytule. Read more »

12»