Wielkimi krokami zbliżają się drugie urodziny bloga „Na Wschód”. Chciałbym obejść tę okazję z należnym jej przytupem. Dlatego po raz drugi oddaję łamy bloga jego czytelnikom. Poprzednia edycja projektu cieszyła się sporym powodzeniem, mam nadzieję, że tym razem będzie podobnie. W wielkim skrócie: Wy piszecie, przesyłacie teksty do mnie, ja je publikuję na Na Wschód. Tym razem będzie konkretny temat, jak również konkretna nagroda. Czytaj dalej »
Czas wrócić na Krym i powspominać trochę wakacyjne klimaty Sudaku i Nowego Świata. W drugiej z tych miejscowości spędziliśmy kilka miłych dni w plażowo-leniwym stylu. Sudak z kolei był dla nas interesujący głównie ze względu na ruiny twierdzy genueńskiej oraz rzecz bardziej prozaiczną, czyli zakupy. W sumie ten etap krymskich wakacji możemy śmiało uznać za najmilszą część naszego urlopu. Ale po kolei. Czytaj dalej »
Jesień to dobry czas, żeby wrócić wspomnieniami do wakacyjnych wojaży. W tym przypadku oznacza to powrót na Krym, a dokładnie do Hurzuf. Miejscowość to nieco większa niż Foros i, jak na warunki krymskie, szczególna. A to dlatego, że można tam dopatrzyć się charakterystycznej dla rejonu śródziemnomorskiego architektury i estetyki, którą na Krymie właściwie nie występuje. Hurzuf to niewielka, ale urokliwa plątanina uliczek, schodów i wąskich chodnikowych przesmyków. Czytaj dalej »
Po ponad dwóch miesiącach od naszego powrotu z Rumunii, dotarłem w końcu szczęśliwie do ostatniego odcinka Rumuńskich wspomnień. Po opuszczeniu gościnnego Vama Veche udaliśmy się na północ, w kierunku Konstancy. Naszym celem nie było jednak największe miasto Dobrudży, ale jedna z nadmorskich wiosek, Eforie Sud. Z tego miejsca do Konstancy jest jedynie kilka kilometrów, co bardzo nam odpowiadało pod względem logistycznym, jako że następnego dnia wcześnie rano musieliśmy wracać do Bukaresztu. Czytaj dalej »
Przyznam, że do pomysłu odwiedzenia Vama Veche podchodziłem do samego niemal końca ze sporą rezerwą. Zupełnie niepotrzebnie. Wizyta w tej małej nadmorskiej mieścinie okazała się decyzją najlepszą z możliwych. Zwłaszcza w kontekście naszego pierwszego spotkania z rumuńskim wybrzeżem. Czytaj dalej »