Marszrutka z Borispola, gdzie znajduje się kijowskie lotnisko, przemierza przestrzeń między dwoma miastami w kilkadziesiąt minut. Wysiadamy na przedmieściach, klimat w niczym nie przypomina wielkomiejskiego. Szybka przesiadka na metro i kolejna godzina spędzona pod ziemią. W końcu docieramy na miejsce, czyli do samego centrum stolicy. Kijów robi rażenie! Zwłaszcza po zwiedzeniu kilku krymskich miast i ostatnim dniu w Symferopolu. Czytaj dalej »
Do naszego wyjazdu na Kretę zostało zaledwie trzy dni, czas więc najwyższy wytypować kilka miejsc, które warto odwiedzić. Sam wyjazd zresztą jest dość specyficzny, bo po raz pierwszy z biurem podróży. Gdyby nie darmowy voucher nigdy byśmy się na to nie zdecydowali, ale jak wiadomo, darowanemu koniowi… Takie rozwiązanie ma oczywiście swoje wady. Będzie jedno miejsce wypadowe, więc trzeba zapomnieć o objazdówce a nastawić się na jednodniowe wycieczki. Wakacje będą krótkie, bo zaledwie sześć pełnych dni. Z tego 2-3 na pewno na plaży i w najbliższych okolicach. Zostaną zatem 3-4 dni na dalsze zwiedzanie. Co wybrać? Czytaj dalej »
Ponieważ kolejne wakacje zbliżają się wielkimi krokami, najwyższy czas zamknąć wspomnieniowo zeszłoroczną wizytę na Krymie. Do opisania została mi jedynie stolica półwyspu, czyli Symferopol. Konia z rzędem temu, kto odwiedzi Krym i nie pojawił się w tym mieście przynajmniej dwa razy. My zaliczyliśmy je podczas dwutygodniowych wakacji trzykrotnie. Symferopol jest bowiem główną stacją tranzytową dla turystów zwiedzających Krym. Stąd podróż się zaczyna i tutaj się kończy, niezależnie od tego, jaki środek transportu wybierzemy. Czytaj dalej »
Właśnie wróciłem z krótkich wakacji, choć tym razem nie na wschód. Ciepło, słońce i wakacyjny klimat obudziły we mnie chęć powrotu wspomnieniami na Krym. A jest tam jeszcze kilka miejsc, o których jeszcze nie pisałem. Jeśli więc chcecie wiedzieć, gdzie są fajne plaże i ładne widoki, zapraszam do lektury. Jeśli interesuje Was, gdzie widoki są nieszczególne, zapraszam również. Czytaj dalej »
Wpis niniejszy sprowokowany został postem na blogu Jak to w Rumunii, w którym to opisany jest stan higieniczny i estetyczny rumuńskiej rzeczywistości. Opisany, dodać trzeba, niezbyt pochlebnie. Nie jest moim celem polemizowanie z autorką, która Rumunię zna bardzo dobrze, ani też ze statystykami, które cytuje. Chciałbym jedynie pokazać nieco inną perspektywę. Punkt widzenia turysty, który objeżdża kraj w dwa tygodnie, zatrzymuje się w różnych miejscach i jada w różnych restauracjach. Czytaj dalej »