przez admin
Jeszcze do niedawna nasze plany wakacyjne koncentrowały się na Węgrzech. Wiem, że to nieładnie ciągle zmieniać zdanie, ale ostatecznie wybieramy się jednak na Krym. Aby jednak nie rezygnować do końca z węgierskich klimatów i przy okazji dać Wam małe zadośćuczynienie za powstałe zamieszanie, proponuję konkurs. Aby wziąć w nim udział i wygrać książkę Krzysztofa Vargi “Gulasz z turula” nie trzeba robić nic, poza pozostawieniem komentarza pod poniższym wpisem. Read more »
przez admin
Jakiś czas temu nosiłem się z zamiarem napisania czegoś, co w czasach szkolnych określało się, jakże trafnie, analizą porównawczą. Obiektami porównania miały być dwie książki ukraińskich autorek o Ukrainie pisane z emigracyjnej perspektywy. Mam na myśli „Zarys dziejów traktora po ukraińsku” Mariny Lewyckiej oraz „Badania terenowe nad ukraińskim seksem” Oksany Zabużko. Stwierdzenie „nosiłem się z zamiarem” w sposób jednoznaczny wskazuje, że zamiaru tego nie zrealizowałem. Pamiętam jednak, że osią porównania miała być idea, że jedna z tych pozycji to mocna, prawdziwa, momentami poruszająca wizja Ukrainy w sam raz dla nas, mieszkańców Europy Wschodniej. Druga natomiast to nieco wygładzone, wyważone i zdecydowanie przez to mniej ciekawe spojrzenie na rzeczywistość naszego wschodniego sąsiada. Pozytywna część recenzji dotyczyć miała oczywiście książki Oksany Zabużko. Z tą właśnie autorką będziecie mieli szansę spotkać się w najbliższą środę we Wrocławiu. Read more »
przez admin
Według Wikipedii apokryf jest tekstem niepewnego pochodzenia i autentyczności nawet jeśli owa nieautentyczność jest jedynie zamierzonym zabiegiem autora. Zbiorek Karela Čapka świetnie się w tę definicję wpisuje. Mamy tu kilkanaście krótkich historyjek, które w większości budzą jednoznaczne skojarzenia. Znamy przecież te historie, tylko może z nieco innego punktu widzenia. Czy też raczej z zupełnie innego. Read more »
przez admin
Książkę „Czerwone rękawiczki” Eginalda Schlattnera zakupiłem dość dawno temu z przyczyn, których dziś już nie pomnę. Pamiętam, że zacząłem ją nawet czytać, ale nie wydała mi się bardzo interesująca, skutkiem czego szybko wylądowała z powrotem na półce. Przed wyjazdem do Rumunii książka dość przypadkowo wpadła mi w ręce, a ponieważ chciałem podróż spędzić z literaturą rumuńską, postanowiłem dać jej kolejną szansę. Read more »
przez admin
Czas najwyższy wrócić czytelniczo do czasów naszych rumuńskich wakacji i pochylić się nad książką „Małe palce” Filipa Floriana. Była to lektura, która towarzyszyła mi przez większość naszego pobytu w Rumunii. Czytałem ją w pędzących po kiepskich drogach minibusach, w górzystym Brasovie i w Delcie Dunaju. Największą jednak jej część przetrawiłem na plaży i to właśnie z tym, jakże miłym czasem, książka najbardziej mi się kojarzy. Read more »
przez admin
Ponieważ Na Wschód zamienił się ostatnio, z oczywistych względów, w blog rumuńskotematyczny, warto może zaproponować małą odskocznię. A gdzież odskakuje się lepiej niż do naszych południowych sąsiadów, a konkretnie do twórczości najwybitniejszego ich przedstawiciela, największego pisarza czeskiego Jarosława Haška. A jeśli przy tej okazji można zafundować sobie odrobinę autolansu, odskocznia staje się tym bardziej pożądana. Zapraszam na krótką podróż przez Haškową twórczość i jednocześnie jak najbardziej Na Wschód. Read more »
przez admin
Pielewin, przynajmniej w teorii, ma wszystko, żeby w mojej głowie zadomowić się w przegródce z pisarzami bardzo dobrymi. Idący pod prąd, ocierający się często o granice absurdu, zdolny do budowania literackiego nowego świata. Pierwszy mój kontakt z jego twórczością, a był to zbiór opowiadań „Kryształowy świat”, był dość obiecujący. Nie zachwycający, ale właśnie obiecujący. Na tyle, że nie miałem najmniejszych wątpliwości, że sięgnę po kolejną jego książkę. I sięgnąłem. Po „Empire V” właśnie. Read more »
przez admin
Wspomniany w tytule fantastyczny ignorant jest osobą, która mało wie o fantastyce, a nie sympatycznym posiadaczem znikomej wiedzy w jakiejkolwiek innej dziedzinie. A ściślej i bardziej precyzyjnie, jestem nim ja. Nigdy nie czytałem zbyt dużo fantastyki, choć nie dlatego, że tego rodzaju literatury nie lubię. Bardziej spowodowane to było, i wciąż jest, niechęcią do wchodzenia w nowe literackie terytoria, podczas gdy tak wiele zostało do przeczytania tam, gdzie poruszam się na co dzień. W tej sytuacji na temat husyckiej trylogii Sapkowskiego mogę jedynie rzucić kilka luźnych uwag, co niniejszym czynię. Read more »