Wideo sponsorowane: Wi-Fi Dogs – jak to jest z internetem w podróży

Mój pierwszy wyjazd na Wschód (Ukraina gdzieś około 2003 roku) odbył się długo przed erą internetu, smartfonów i mobilności. Zdjęcia robiło się analogowym aparatem z kliszą zdjęciową, żeby wywołać je po powrocie. Internet oczywiście był, ale nikomu nie przychodziło do głowy, że może przydać się w podróży. O mediach społecznościowych nikt nie słyszał. Blog kojarzył się co najwyżej z pamiętnikiem sfrustrowanej nastolatki, a ktoś kto ogarniał pocztę e-mail uchodził za internetowego guru. No cóż, czasy się zmieniły.

Ja osobiście zawsze traktowałem wakacje jako czas odpoczynku od internetu. Choć nie jestem pewnie najbardziej reprezentatywnym przykładem, jako że Facebook nieodmiennie kojarzy mi się z pracą. Z drugiej strony zaś jako bloger mam świadomość, że przez brak dostępu do internetu w podróży sporo tracę. Jak tu wykorzystać dobrodziejstwa Foursquare’a czy Instagrama, jeśli nie można się zameldować lub na gorąco dodać fajnej fotki. Obrabianie tego w domu po powrocie nie ma sensu lub jest wręcz niemożliwe. Nie chodzi rzecz jasna o pisanie bloga podczas podróży, w końcu wakacje to wakacje. Ale jakaś mała wrzutka na Facebooka byłaby jak najbardziej na miejscu. A tu niestety, internetu brak. Oczywiście jest też opcja „płać i płacz”, ale nie o to przecież chodzi.

Kończy się to zazwyczaj wizytami w kafejkach internetowych, w których komputery wyglądają jak maszyny do pisania i dysponują zbliżoną mocą obliczeniową (Krym). W najlepszym wypadku udaje się trafić na sieć w wynajmowanej kwaterze (Budapeszt). Albo trzeba szukać Wi-Fi innymi sposobami.

Na szczęście zaczyna się ostatnio dziać w tym temacie. Parlament Europejski zdecydował o obniżeniu kosztów internetu w roamingu. Operatorzy również zaczynają chyba rozumieć problem. Teraz poproszę jeszcze specjalną ofertę zniżkową dla fanów wschodnich klimatów. Chodzi zwłaszcza o państwa nie będące członkami Unii, gdzie koszty internetu są wciąż bardzo wysokie. Chętnie podpromuję ją na blogu.

Post sponsorowany przez T-Mobile.

  • Pamiętam, jak w jednym hotelu w Rumunii zgłosiłam w recepcji, że wi-fi nie działa. Pani bez słowa wyciągnęła z szuflady kabel internetowy… 😉

    • nawschod

      Net to net 😉

  • W dzisiejszych czasach nie wyobrażam sobie życia bez internetu 🙂