mar 23, 2009
Dwa bratanki – Polak i Węgier. Czy też raczej Słowak?
Dziś obchodzimy Dzień Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. Prezydent Węgier zjawił się u nas z wizytą. Wszyscy jak mantrę powtarzają znane przysłowie o bratankach, szablach i szklankach. Wszystko to oczywiście bardzo miłe. Na Wschód jak najbardziej popiera każdy akt przyjaźni między naszymi narodami. Pytanie natomiast, jak te ciepłe uczucia się narodziły i czy aby na pewno są z naszej strony dobrze adresowane.
W odpowiedzi na pytanie o genezę przyjaźni polsko-węgierskiej najczęściej wymienia się wspólne doświadczenia historyczne. Chodzi to między innymi o królewskie śluby w ramach dynastii z obu krajów. Przykładem jest choćby królowa Jadwiga, córka króla Ludwika Węgierskiego, która została żoną Władysława Jagiełły. Który, nawiasem mówiąc, był Litwinem, co sprawy z pewnością nie upraszcza. Kolejny przykład mający budować nasze dobre relacje to udział polskich generałów w węgierskim zrywie niepodległościowym podczas Wiosny Ludów. Można wymienić kilka innych łączących nas historycznych epizodów, nie ma chyba jednak tego aż tak dużo, aby wystarczyło za wyczerpujące wyjaśnienie naszego problemu.
I tu dochodzimy do meritum, czyli do opinii na zadany temat Ivana Čičmaneca, słowackiego eseisty, poety i tłumacza. W wywiadzie z Aleksandrem Kaczorowskim zawartym w książce „Europa z płaskostopiem” stwierdza on:
„Polak, Węgier, dwa bratanki? Kto w Polsce wie, jak powstało to przysłowie? Otóż tak, że polska szlachta, zajeżdżając na Górne Węgry, czyli na Słowację, mogła się tam bez trudu dogadać po polsku z miejscową szlachtą. Bo ta szlachta mówiła wtedy jeszcze po słowacku! I jako taka była częścią natio Hungarica, narodu węgierskiego. Dopiero później w większości się zmadziaryzowała, tak jak spolonizowała się szlachta litewska.”
Moja wiedza historyczna jest zbyt skromna, żeby stwierdzić, czy Čičmanec ma rację. Ale koncepcja jest z pewnością ciekawa.
Koncepcja ciekawa, ale mam pewne wątpliwości, ponieważ przysłowie jest tak samo popularne w Polsce jak i na Węgrzech – nie jestem pewien, czy przyjęło by się w węgierskiej „macierzy” tylko w tym wypadku, gdyby Polacy dogadywali się ze słowacką szlachtą. Aaale kto wie ?
Generalnie z moimi węgierskimi przyjaciółmi doszliśmy do wniosku kiedyś, że nasza międzynarodowa przyjaźń mogła powstać tylko dlatego, że nasze kraje zawsze leżały blisko siebie, ale szczęśliwie udało nam się większość czasu nie być bezpośrednimi sąsiadami
Dlatego też nie chcę się spierać, czy wyjaśnienie jest prawdziwe. Ale, jak napisałeś, jest z pewnością ciekawe. Pokazuje, jakimi krętymi ścieżkami może podążać historia.
A z tym sąsiedztwem, to coś w tym jest. Rzadko się spotyka bezpośrednich sąsiadów żyjących długo w dobrych stosunkach.
Pozdrawiam!
Czekawe ze prawie kazdy polak umie mówic te kilka slów po wegersku, ale nigdy nie sluchalem tego po slowacku. Nawet nie wiem jak to mówy po slowacku Polak weger dwa bratanki.
Ja, prawdę mówiąc, nie potrafię powiedzieć tych słów po węgiersku.
A że Słowacy tej tradycji nie kultywują, może być wynikiem tego, że została ona „zawłaszczona” przez Węgrów.
A ja znam to powiedzenie po węgiersku; nauczyłem się, bo wstyd przyznać – więcej Węgrów zna je po polsku niestety w dalszym ciągu (tak wynika z moich obserwacji…)
Teza podobna do przedstawionej powyżej przewija się w sumie w wielu innych wywiadach zawartych w książce.. a może tylko ja tak ją zinterpretowałem, jako miłośnik Słowacji i Węgier zarazem..
Oj, w historii było wiele innych wspólnych kart – gościna udzielona polskim uchodźcom podczas drugiej wojny światowej czy nasza bezprecedensowa pomoc walczącym Węgrom w powstaniu 1956 roku. Były też mniej przyjacielskie epizody, jak np. zakusy króla Macieja Korwina na nasze ziemie… ale o tym – sza!
A za Spisz – odsetki nadal lecą, oj lecą
Znam powiedzenie: Polak- Rumun- dwa bratanki:-) I źle nie jest!
Ciekawie, że nikt nie powiedział skąd bierze się to „przysłowie”?((((
Kiedy wojska więgierskie zniszczyli powstanie ZUNR(Zachodniej Ukrainskiej Narodowej Respubliki), które powstało na podkarpackiej rusi(dzisiaj Zakarpatska Ukraina). To wlaśnie polacy dziękowali iż niemuszą tam niszczyć ukrainskie powstanie. Dziękowali węgrom, i wtedy powstaje to tak zwane przysłowie. Jak węgry tak i polacy jeszcze muszą dać odpowiedź zato co robili kiedyś. Za wszystko trzeba dać odpowiedź!!!
Przyjaźń na ludzkiej śmierci?
też mam często trudne do odparcia wrażenie, że ten Węgier z przysłowia to był tak naprawdę Słowak.
A rok 1920,1956 mówi wam to coś?>Gdyby nie WEGRZY to na pewno cudu by nie było