Ukraina nie wagina

Jako że dzisiaj Dzień Kobiet, będzie o kobietach. A konkretnie o ukraińskich feministkach z organizacji Femen. Każdy pewnie już o nich słyszał, przy okazji któregoś z ich hmm… barwnych wystąpień. Dziewczyny realizują swój społeczny program posługując się prowokacją i erotyzmem. Ich protesty przyjmują najczęściej formę rozbieranych happeningów. Faceci są oczywiście zachwyceni, kobiety chyba różnie. Jedno jest pewne, organizacja, dzięki takim metodom, wzbudza zainteresowanie, czyli osiąga swój cel.

Sęk w tym, że w większości przypadków, obecność nagich piersi i pośladków zdaje się skutecznie odwracać uwagę od właściwego problemu. A przecież dziewczyny nie rozbierają się tak sobie. Ich bronią jest prowokacja, ale służąca określonemu celowi. Weźmy choćby tytuł tego wpisu, który jest jednocześnie hasłem jednej z ich kampanii. Chodziło o to, żeby zwrócić uwagę na postrzeganie przez  niektórych Ukrainy jako rezerwuaru taniej seksualnej siły roboczej. Problem jest więc poważny.

Femen nie zajmuje się zresztą jedynie kwestiami kobiet. Organizacja protestowała min. przeciwko zjawisku handlowania głosami podczas wyborów. Sprzeciwiała się także szerzeniu paniki wokół epidemii ptasiej grypy na Ukrainie. Roznegliżowany protest miał również miejsce w przededniu wizyty Władimira Putina na Ukrainie.

Można się oczywiście z postulatami Femenu nie zgadzać. Można z nimi polemizować, czy wręcz je zwalczać. Przyznać jednak trzeba, że dziewczyny wybrały sobie wyjątkowo skuteczną metodę, żeby uwagę publiczną kierować na problemy, które same uważają za ważne. Krótko mówiąc, korzystają z dobrodziejstw demokracji pełnymi garściami.

Niewykluczone zresztą, że przy okazji Euro 2012 ukraińskie feministki zawitają również do Polski. Miejmy nadzieję, że będzie to dla wszystkich okazja poznania innej twarzy Ukrainy. Choć pewnie będzie sporo takich, którzy znów poprzestaną na piersiach i pośladkach.

Zdjęcie w miniaturce ściągnąłem z fanpage Femen na Facebook’u.