Wakacje krymskie – Bakczysaraj

Po dłuższej przerwie, spowodowanej pracą nad nową wersją bloga, wracam do pisania. A że tak się akurat złożyło, że nie dalej jak dwa miesiące temu odwiedziliśmy Krym, nikogo nie powinno dziwić, że temu miejscu poświęcać będę teraz najwięcej czasu. Pierwszym miastem, które zwiedziliśmy na Krymie, był Bakczysaraj.

Zanim jednak się tam znaleźliśmy, przyszło nam zmierzyć się z problemem transportu z Symferopola. W tym celu pokręciliśmy się trochę po miejscowym dworcu autobusowym, zaczepiani bez ustanku przez nachalnych taksówkarzy. Tu nadmienić trzeba, że krymscy taksiarze są chyba najmniej sympatyczną grupą społeczną na półwyspie. Za wszelką cenę próbują przekonać turystę do swoich usług, nic sobie nie robiąc z mniej lub bardziej uprzejmej odmowy. Jeden z nich zaproponował nam transport do Bakczysaraju, pod sam Pałac Chanów za jedyne 100hr od łepka. Było to o tyle bezczelne, że pociąg z Symferopola do Bakczysaraju plus busik na wzgórze, gdzie mieści się pałac to jakieś 8hr.

Informacje praktyczne

pociąg Symferopol – Bakczysaraj – 5hr;
marszruta w Bakczysaraju – 1hr;
wstęp do Pałacu Chanów – 40hr;
2-osobowy pokój w najbrzydszym hotelu świata – 110hr;
plov (tradycyjna potrawa tatarska) – 20hr;
sałatka grecka – 16hr;
sałatka tatarska – 15hr;
czeboriak – 6hr;
lampka wina – 4hr;
herbata w knajpie – 6hr;
Do rachunku na Krymie często doliczany jest koszt obsługi (około 5-10%).

Główna, zabytkowa część miasta mieści się na wzgórzu i tam chyba warto również zatrzymać się na noc. My, mocno przypadkowo (ciężkie plecaki, zmęczenie, niewiedza na temat poziomu miejscowych kwater), wybraliśmy obskurny hotelik niedaleko dworca kolejowego i bardzo tego żałowaliśmy. Pokój był obrzydliwy, łózka zarwane, a w kranie nie było wody. O poziomie czystości toalety i pryszniców nie warto nawet wspominać. Nie wiem, jak wyglądają inne kwatery w Bakczysaraju, ale gorszą trudno sobie wyobrazić. Miejsce to, dla wszystkich, którzy będą chcieli w przyszłości go uniknąć, znajdziecie w poniższej galerii.

Marszrutka z dworca do Starego Dworu (czyli zabytkowej części miasta) kosztuje 2hr. Wstęp do Pałacu Chanów to koszt 40hr (samo wejście na teren kompleksu pałacowego jest darmowe). Cena jest zatem, jak na ukraińskie warunki, dość wygórowana. Nie wiem, czy Pałac Chanów jest aż tak wyjątkowym miejscem. Jest natomiast z pewnością dość ciekawy, utrzymany w zupełnie innym stylu niż europejskie siedziby monarsze. Skromniej, ale również z charakterystycznym orientalnym rysem.

Pałac Chanów jest pamiątką i pozostałością dawnej potęgi Chanatu Krymskiego. Powstał on po rozpadzie Złotej Ordy mongolskiej Czyngis-chana w 1427 roku. Sami Tatarzy z Mongołami genetycznie mieli jednak niewiele wspólnego, bliższe pokrewieństwo łączyło ich z ludami tureckimi. Przez kilkadziesiąt lat chanat funkcjonował jako niezależny organizm państwowy. Później stał się wasalem Turcji, co nie znaczy, że przestał odgrywać istotną rolę polityczną w regionie. Wręcz przeciwnie, tatarskie najazdy na ziemie polskie i rosyjskie w istotny sposób wpływały na lokalną geopolitykę. Napaści Tatarów były o tyle nieprzyjemne, że opierały się na stepowej taktyce walki partyzancko-podjazdowej, mało „przyswajalnej” dla europejskich przeciwników. Szybkość, zwrotność i element zaskoczenia pozwalały im na błyskawiczne zgarnięcie łupów i niewolników i powrót na swoje terytorium. Tu wspomnieć wypada, że niewolnicy stanowili podstawę funkcjonowania tatarskiej gospodarki.

Późniejsze przyłączenie Krymu do Rosji w 1783 r.  stało się punktem zwrotnym w historii Tatarów krymskich. Na skutek represji wielu z nich opuściło rodzinne strony. Nie było już mowy o tatarskim organizmie państwowym, a sami Tatarzy stali się mniejszością na Krymie. Taka sytuacja miała miejsce aż do upadku Związku Radzieckiego, kiedy to zaczęli oni na większą skalę wracać do swojej dawnej ojczyzny.

Wracając do samego miasta. Powyżej Pałacu znajduje się wykuty w skale Uspienskij Monastyr. W całości wykuta w skale świątynia robi naprawdę spore wrażenie. Na miejscu obowiązuje całkowity zakaz fotografowania, którego przestrzegania pilnuje umundurowany strażnik. Tyle teorii, w praktyce można robić zdjęcia tuż pod jego nosem i nie doczekać się żadnej reakcji. Kilkaset metrów wyżej znajdują się skalne miasta, do których jednak, na skutek niedopatrzenia, nie udało nam się dotrzeć.

W górnej części Bakczysaraju koncentruje się też życie knajpiane. Bardzo klimatyczne są restauracyjki w stylu tatarskim, gdzie goście siedzą po turecku na zdobionych poduchach a dania podawane są na niskich stolikach. Można tu skosztować tradycyjnej tatarskiej kuchni i napić się wyśmienitego krymskiego wina. A wszystko to w naprawdę niewygórowanej cenie.

  • Paula

    najpiekniejsze miasto na Krymie z tych ktore widzialam ( a widzialam 12) i tez ostatnie w jakim bylam, spedzajac tam 5 dni:) nocleg trafil nam sie super za 40 hryvien z widokiem na „sfinksy” fontanna na ogrodzie, wlascicielami mowiacymi po polsku, cieplym prysznicem i czysciutka toaleta:) a nocleg ten jest idac w kierunku hoteliku wlasnie (bo chyba ten na gorze masz na mysli w ktorym spaliscie) i jest po lewej stronie duzo nizej niz hotelik. jest strzalka po polsku, zapraszamy na noclegi cyz jakos tak..my szlismy bardzo wolno bo oklapnieci z sil i moze dlatego ja zauwazylismy.
    skanle miasta to cos co z pewnoscia warto zoabczyc, tepe kermen to dalsze jest darmowe no i z racji swojego polozenia (idzie sie gorami okolo 2h z monastyru) malo tam ludzi co niewatpliwie jest jego zaleta, zwlaszcza gdy chce sie porobic zdjecia:) wiecej opisu i zdjecia z mojej wyprawy mozna znalesc tutaj: http://picasaweb.google.com/testorowa/LwowKijowIKrym070809#5367313985804964994

    cetnie odpowiem na wszystkie pytania

  • nawschod

    My spędziliśmy tam zaledwie jeden dzień, więc nie udało nam się zobaczyć wszystkiego. Ale coraz bardziej dochodzą do przekonania, że zarówno Bakczysaraj, jak i cały Krym, to miejsca do których warto kiedyś wrócić.

    Pozdrawiam!

  • Konikc

    Jadąc tam naczytałem się o tatarach i ich chęci propagowania swojej kultury.Na miejscu okazało się ze każde wejście jest osobno płatne i to niemało.Generalnie miejsce warte zwiedzenia chociaż w czasie otwarcia pałacu przypomina targ z pamiątkami.Malownicze uliczki.Warto zejść troszkę z głównej drogi i zobaczyć biedne ale piękne domki.Wspaniała kuchnia,naprawdę polecam. Monastyr i kamienne miasto obowiązkowo.No i trzeba się napić ze świętego źródełka :).Do kamiennego miasta warto zabrać przewodnika.Mówiący łamaną polszczyzną i po rosyjsku kosztuje 200 hrywien od grupy.Powie i pokaże 500% więcej niż dowiemy się z najlepszego przewodnika drukowanego.

    • nawschod

      To mnie tylko utwierdza w przekonaniu, że należy podróżować poza sezonem. Cisza, spokój, mało ludzi, no i oczywiście taniej. 🙂

  • Jest z Krymu.Ta mejscowost-to pienkne,atrakcyjne!

  • Jędrek

    Szukajcie a znajdziecie.Jest kilka miejsc w Bakczysaraju,gdzie można tanio i wygodnie przenocować.Rozglądajcie się,pytajcie,targujcie/to w dobrym tonie/.Na bramach zobaczycie napisy”noclegi”.Pani u której nocowaliśmy,Tatarka mówiąca po rosyjsku,podpowiedziała nam,że nad tur-bazą jest kawiarnia z basenem.Poszliśmy bo spiekota była niesamowita,a my zziajani po kilkugodzinnym zwiedzaniu.Za skorzystanie z basenu NIC SIĘ NIE PŁACI.Basen jest dla kawiarnianych gości.Zamawiasz kawę,colę i co tam jeszcze chcesz i pływasz.Basen niewielki,czyściutki.Obok leżaki z widokiem na góry.Są też stoliki w cieniu.Oprócz nas było tylko dwoje ludzi.Wrażenia z Uspienskiego Monastyru mieszane.Tłum podekscytowanych pielgrzymów.W ostatniej sali-grocie wykutej w skale ikona z wizerunkiem Św.Mikołaja/?/.Tu pielgrzymi klękają i modlą się,a później po kolei całują ikonę.W grocie panuje półmrok.Pewnie dlatego starsi pielgrzymi nie mogą dostrzec grubej szyby chroniącej cenną ikonę i uderzają o szybę głową.Przed monastyrem źródełko z cudowną wodą.Czekamy w długiej kolejce aby nabrać wody.Wybieramy się do Czufut-Kale więc zapas wody się przyda.Próbuję jak smakuje.Dziwnie.Przez chwilę się zastanawiam jak określić ten smak.Już wiem:”pusty”.W skalnym mieście Czufut-Kale oddychamy historią.Przez chwilę podążamy za wycieczką rosyjskojęzyczną.Do momentu kiedy jakiś tatuś dla efektownego ujęcia,zachęca 7-8 letniego syna do zaprezentowania kopnięcia z wyskoku na skraju przepaści.Nikogo to nie bulwersuje.Chyba nie słyszeli o „fotce życia”wykonanej przez japońską turystkę nad Niagarą./Pani została znaleziona dwa dni później 30km od Niagary./Siadamy na ruinach kamiennego domu/oczywiście niedaleko przepaści bo tu wszystko jest niedaleko przepaści/i podziwiamy widoki.Rewelacja.Myślę o Polakach więzionych tu przez Tatarów.Byli zmuszani do ciężkiej pracy.Jednak ich położenie i tak nie było najgorsze.Tkwili tu w oczekiwaniu na okup,który miał nadejść z Polski.Biedniejszych współtowarzyszy niedoli,wziętych w jasyr,Tatarzy hurtem sprzedawali Genueńczykom,a ci z kolei z zyskiem odsprzedawali ich Turkom i Arabom.Tak to leciało!!!Jeszcze kilka fotek nad przepaścią,ale bez podskoków i schodzimy do Bakczysaraju.Pyszna kolacja w „Karawanseraju”.Tatarskie dania,później przepyszna kawa i herbata tatarska.Sympatyczna rozmowa z właścicielem.Powrót na nocleg.Jutro ruszamy dalej.

    • nawschod

      Dzięki za ten komentarz. Czuję się zainspirowany 🙂

      Wiemy, że Bakczysaraju można znaleźć zdecydowanie lepsze kwatery niż nasza. Pech, zmęczenie i ciężkie plecaki sprawiły, że trafiliśmy, gdzie trafiliśmy. Skutkiem tego spędziliśmy tam tylko jeden dzień i nie zobaczyliśmy wszystkiego. Ale nic to! Będzie po co wracać 🙂

      Mam prośbę: mógłbyś podać namiary na kwaterę, o której piszesz. Zapewne niejedna osoba szuka fajnego noclegu w Bakczysaraju, więc to mogą być cenne informacje.

      Pozdrowienia!

    • Irek

      WITAM !

      WYBIERAM SIĘ NA KRYM.
      NAPISZ,GDZIE JEST TA KAWIARNIA Z BASENEM. /BAKCZYSARAJ /.
      A MOŻE COŚ O JAŁCIE ?
      A PLAŻE – GDZIE NAJLEPIEJ ODPOCZYWAĆ ?

      z USZANOWANIEM
      IREK

  • Kinga

    Fajna jest plaża w Kaczy. Tam się jedzie tylko na dzień kondycyjny, bo nic innego tam nie ma. Fiolient oczywiście też, tylko polecam buty, bo plaża jest kamienista. I łódka z Bałakławy to bardzo dobry wybór (bo i Bałakława bardzo ciekawa). A w Bakczysaraju jest takie muzułmańskie małżeństwo, które ma bardzo dobrą infrastrukturę noclegową- do pokoi są oddzielne wejścia, bo są one ułożone naokoło podwórka, Pani pysznie gotuje i można za jakieś 15-20 hr zamówić u niej wspaniałą tradycyjną kolację (po wycieczce całodniowej jak znalazł). Kwatera mieści się jeszcze troszkę powyżej Pałacu Chanów, ale poniżej bazy turystycznej. Ulica chyba Podpolszczyka czy coś takeigo. Cena chyba 60 hr za nocleg.

    • nawschod

      Dzięki za uzupełnienie informacji 🙂