Tag - reportaż

1
Kijów na szybko i na gorąco
2
Obca Planeta Kaukaz
3
Gość Na Wschód: Janyugo – Granice
4
Rumuńskie wspomnienia – Brasov
5
Rumuńskie wspomnienia – Bukareszt
6
Litwa 2006 – wstępu słów kilka
7
Łoździeje
8
Wilno (Vilnius)
9
Troki (Trakai)
10
Paluse (Połusze)

Kijów na szybko i na gorąco

Marszrutka z Borispola, gdzie znajduje się kijowskie lotnisko, przemierza przestrzeń między dwoma miastami w kilkadziesiąt minut. Wysiadamy na przedmieściach, klimat w niczym nie przypomina wielkomiejskiego. Szybka przesiadka na metro i kolejna godzina spędzona pod ziemią. W końcu docieramy na miejsce, czyli do samego centrum stolicy. Kijów robi rażenie! Zwłaszcza po zwiedzeniu kilku krymskich miast i ostatnim dniu w Symferopolu.

Czytaj dalej

Obca Planeta Kaukaz

Kilka dni temu skończyłem czytać książkę Wojciecha Góreckiego „Planeta Kaukaz”. Dlaczego planeta? Może z powodu mnogości zamieszkujących ten teren narodów, nacji, grup etnicznych i religijnych. Ale bardziej chyba dlatego, że to nie planeta Ziemia. Nie dla nas i nie dla mnie. Miejsce z wielu powodów obce, dziwne, momentami przerażające. Reportaże Góreckiego na temat północnego, w większości rosyjskiego Kaukazu, nie są z tych, które powodują, że ma się ochotę zarzucić plecak i ruszyć w podróż. Wręcz przeciwnie, mnie one jeszcze głębiej wciskały w fotel, z błogim przeświadczeniem, że Polska to jednak fajny kraj. Może nie aż tak ciekawy, ale fajny.

Czytaj dalej

Rumuńskie wspomnienia – Brasov

Ponieważ nasza podróż po Rumunii przebiegała początkowo dokładnie według planu, bardzo szybko przenieśliśmy się do Brasova. Zostawiliśmy za sobą budzący sprzeczne uczucia Bukareszt, aby znaleźć się w miejscu, które reklamowane jest jako jedno z najładniejszych rumuńskich miast. I przyznać trzeba, że taka reklama jest jak najbardziej na miejscu.

Czytaj dalej

Rumuńskie wspomnienia – Bukareszt

Od dzisiaj na Na Wschód zaczynam serię wspomnieniową dotyczącą naszej wyprawy do Rumunii. Na pierwszy ogień idzie oczywiście Bukareszt, tam bowiem nasza podróż się zaczęła i skończyła. Jeśli ktoś ma ochotę porównać wersję wyobrażoną tego miejsca z tym, z czym w rzeczywistości się zetknęliśmy, zachęcam do rzucenia okiem na pierwszy odcinek Rumunii planowanej i wyobrażanej. Za ewentualną zbieżność, czy też rozbieżność między oczekiwaniami a rzeczywistością Na Wschód nie odpowiada.

Czytaj dalej

Litwa 2006 – wstępu słów kilka

Litwa 2006 była stroną, która w zamyśle powstała jako swoisty, nieco osobisty pamiętnik z najmilszej podróży w moim życiu. Wspomnienia te mają już swoje lata, mimo to na swój sposób nie straciły na aktualności. Co więcej, zarówno ta wyprawa jak i jej opis stały się początkiem mojego zainteresowania Europą Środkowo-Wschodnią. W tej chwili Litwa 2006 oficjalnie staje się częścią bloga Na wschód. Mam nadzieję, że będzie to część wartościowa a jednocześnie na tyle ciekawa, by zachęcić Was do powrotu Na wschód.

Czytaj dalej

Wilno (Vilnius)

Podróż autobusem do Wilna wypełniliśmy głównie spaniem (ten dzień, podobnie jak i poprzedni, zaczął się dla nas bardzo wcześnie). Nie ma co ukrywać, że oczekiwaliśmy pobytu w Wilnie z utęsknieniem. Mniej z powodu samego miasta, którego przecież jeszcze nie znaliśmy. Mieliśmy tam jednak spędzić kilka dni, co po półtorej doby prawie bezustannej podróży, traktowaliśmy jako przyjemną i zasłużoną odmianę.

Czytaj dalej

Troki (Trakai)

Troki położone są ok. 25 km na zachód od Wilna, można tam łatwo i stosunkowo szybko dojechać autobusem. Miejscowość jest niewielka (7 tys mieszkańców) i otoczona jeziorami. Właściwie można powiedzieć, że jest zamknięta między dwoma akwenami, tak że na mapie wygląda niemal jak dziwna wyspa (czy też trafniej: półwysep) połączona z lądem dwoma cienkimi przesmykami. Troki kojarzą nam się z wodą i to nie tylko ze względu na położenie. Przez większą część naszego pobytu w tym mieście z nieba siąpił deszcz.

Czytaj dalej

Paluse (Połusze)

Pociągi nie są najlepszym sposobem podróżowania po Litwie (mieliśmy się o tym przekonać dość dotkliwie dwa dni później), jednak spory odcinek drogi z Troków do Paluse przebyliśmy właśnie w ten sposób. Za oknami lał deszcz (żadne inne słowo w rodzaju „siąpił” czy nawet „padał” nie jest tu odpowiednie), co niekoniecznie bardzo nas cieszyło, choć z drugiej strony nie było w stanie nas zmartwić.

Czytaj dalej