<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Na Wschód - blog o Europie Środkowo-Wschodniej &#187; recenzja</title>
	<atom:link href="http://www.nawschod.eu/tag/recenzja/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.nawschod.eu</link>
	<description>Blog o Europie Środkowo-Wschodniej</description>
	<lastBuildDate>Mon, 06 Feb 2012 19:00:53 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Życie jest gdzie indziej</title>
		<link>http://www.nawschod.eu/czechy/%c5%bcycie-jest-gdzie-indziej</link>
		<comments>http://www.nawschod.eu/czechy/%c5%bcycie-jest-gdzie-indziej#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Dec 2011 13:47:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>nawschod</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czechy]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[kundera]]></category>
		<category><![CDATA[literatura]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[życie jest gdzie indziej]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nawschod.eu/?p=2723</guid>
		<description><![CDATA[Odwiedziwszy w ostatnie wakacje Brno, miasto rodzinne Kundery, postanowiłem do jego twórczości wrócić. Sięgnąłem po pierwszą z brzegu na bibliotecznej półce książkę Kundery i zacząłem czytać. Wybór okazał się bardzo dobry, "Życie jest gdzie indziej" to kawałek wyjątkowo dobrego pisarstwa.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong><a title="Życie jest gdzie indziej" href="http://www.nawschod.eu/czechy/życie-jest-gdzie-indziej"><img class="alignleft size-full wp-image-2730" title="Życie jest gdzie indziej" src="http://www.nawschod.eu/wp-content/uploads/2011/12/zycie_jest_gdzie_indziej.jpg" alt="Życie jest gdzie indziej" width="100" height="100" /></a>Dawno temu sięgnąłem po kilka książek Milana Kundery. Przeczytałem oczywiście <em><a title="Nieznośna lekkość bytu" href="http://selkar.pl/aff/nawschod/nieznosna_lekkosc_bytu_kundera_milan_p_94161.html" target="_blank" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/selkar.pl/aff/nawschod/nieznosna_lekkosc_bytu_kundera_milan_p_94161.html?referer=');">&#8222;Nieznośną lekkość bytu&#8221;</a></em> i jedną, albo dwie inne, których tytułów nie pamiętam. Zabrzmi to może obrazoburczo, ale szału nie było.</strong> Odwiedziwszy w ostatnie wakacje Brno, miasto rodzinne pisarza, postanowiłem do jego twórczości wrócić. Sięgnąłem po pierwszą z brzegu na bibliotecznej półce książkę Kundery i zacząłem czytać. Wybór okazał się bardzo dobry, <em>&#8222;Życie jest gdzie indziej&#8221;</em> to kawałek wyjątkowo dobrego pisarstwa.<span id="more-2723"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Kundera kreśli obraz życia poety od narodzin, aż do śmierci. Wydawałoby się, że pomysł niespecjalnie odkrywczy. Ale nie w nowatorskiej tematyce tkwi siła książki. Raczej w doskonałym opisie życia wewnętrznego wrażliwej jednostki. Kundera opisuje świat duchowy Jaromila w sposób, który nie pozostawia nam wątpliwości, że mamy do czynienia z osobą z krwi i kości. A przecież to tylko literacki eksperyment. <strong>Obserwujemy życie poety, zmiany jakie w nim zachodzą, i nie wiemy czy Jaromila lubić i darzyć szacunkiem, czy wręcz przeciwnie. Wkurza nas, innym razem budzi zrozumienie, by za chwilę znów działać na nerwy. Zupełnie jak w życiu.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Życie poety nie ogranicza się oczywiście do wewnętrznych rozterek. Jaromil tkwi o otaczającej go rzeczywistości po same uszy. A że jest to świat wprowadzania nowych komunistycznych porządków w powojennej Czechosłowacji, poeta musi znaleźć w nim swoje miejsce. I tak właśnie robi, godząc własną indywidualność (którą, przynajmniej on sam, uważa za wyróżniającą cechę swojego charakteru) ze służbą zbiorowej świadomości. Okazuje się, że każdy reżim i każda struktura społeczna potrzebuje poetów, żeby głosili jej wielkość.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Kundera daleki jest od oceniania i wydawania sądów. Po prostu opisuje rzeczywistość w całej jej złożoności. Jaromil nie zostaje potępiony za to, że sprzedał swój talent komunistycznemu reżimowi. Został za to potępiony za coś o wiele gorszego&#8230;</strong> Ale to zostawiam już tym, którzy zdecydują się sięgnąć po <em>&#8222;Życie jest gdzie indziej&#8221;</em>. Warto.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nawschod.eu/czechy/%c5%bcycie-jest-gdzie-indziej/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O czym pisał László Németh w powieści &#8222;Odraza&#8221; i dlaczego mnie to zachwyciło</title>
		<link>http://www.nawschod.eu/wegry/o-czym-pisal-laszlo-nemeth-w-powiesci-odraza-i-dlaczego-mnie-to-zachwycilo</link>
		<comments>http://www.nawschod.eu/wegry/o-czym-pisal-laszlo-nemeth-w-powiesci-odraza-i-dlaczego-mnie-to-zachwycilo#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 22 Jul 2011 17:19:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>nawschod</dc:creator>
				<category><![CDATA[Węgry]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[lászló németh]]></category>
		<category><![CDATA[literatura]]></category>
		<category><![CDATA[odraza]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nawschod.eu/?p=2421</guid>
		<description><![CDATA["Odraza" jest, w teorii przynajmniej, historią miłosną. Tyle, że u Németha miłość śpi w jednym łóżku z obojętnością, niechęcią, wrogością i właśnie tytułową odrazą. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a title="O czym pisał László Németh w powieści &quot;Odraza&quot; i dlaczego mnie to zachwyciło" href="http://www.nawschod.eu/wegry/o-czym-pisal-laszlo-nemeth-w-powiesci-odraza-i-dlaczego-mnie-to-zachwycilo"><img class="alignleft size-full wp-image-2439" title="László Németh - Odraza" src="http://www.nawschod.eu/wp-content/uploads/2011/07/laszlo_min.jpg" alt="László Németh - Odraza" width="100" height="100" /></a>Jakiś czas temu zdarzyło mi się stanąć przed półką z książkami, szukając czegoś, co trafi w mój aktualny literacki nastrój. Nie do końca byłem pewien, czego właściwie szukam. Wiedziałem, że nie interesują mnie nowości, nie mam ochotę na literaturę współczesną. Niechęcią napawała mnie również myśl o jakiejkolwiek pozycji historycznej. <strong>Wtedy, zupełnie przypadkiem, natknąłem się na &#8222;Odrazę&#8221; Németha. Książka, której nigdy nie kupiłem, nigdy wcześniej nawet jej nie widziałem.</strong> Ale znalazła się na mojej półce i w najbardziej odpowiednim dla siebie momencie dała znać o sobie. Stare, podniszczone wydanie, kiepski skład tekstu, pożółkły papier. Ale w końcu, nie ocenia się książki po okładce, czyż nie?<span id="more-2421"></span></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>W starych książkach jest jakaś dziwna magia.</strong> Próżno szukać tu informacji o autorze na ostatniej stronie okładki. Nie uświadczy się fragmentów przychylnych recenzji i cytatów pochwalnych ze znanych pisarzy, których nazwiska obowiązkowo wyróżnione są tłustym drukiem. O tym, czy książka zdobywała laury krajowych i międzynarodowych konkursów wydawca również milczy. Mamy więc do czynienia z produktem surowym, ale przez to tym bardziej frapującym. Nie będzie niepotrzebnych podpowiedzi i interpretacyjnych wskazówek. Opinię o tym, co czytamy, musimy sobie wyrobić sami.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>&#8222;Odraza&#8221; jest, w teorii przynajmniej, historią miłosną.  Tyle, że u Németha miłość śpi w jednym łóżku z obojętnością, niechęcią, wrogością i właśnie tytułową odrazą.</strong> Prosta wiejska dziewczyna zrządzeniem losu rzucona zostaje w ramiona mężczyzny, którego ledwie zna. Losy ich związku są główną osią fabuły powieści. Akcja dzieje się na Węgrzech, najpewniej na początku XX wieku i jest mocno osadzona w realiach czasu i miejsca.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>&#8222;Odraza&#8221; początkowo sprawia wrażenie historii jakich wiele.</strong> Inne czasy, inne zwyczaje, nieco inni ludzie, ale problem jakby ten sam. Miłość i to co wokół. Németh zdaje się pisać rozwlekle, czas płynie wolno, a akcja posuwa się do przodu dość powoli. <strong>Dopiero po kilkudziesięciu stronach dociera do mnie, że to nie brak pomysłu na fabułę, lecz świadomy zabieg autora.</strong> Zaczynam zauważać niuanse, każda postać nabiera swoistych charakterologicznych rysów. Powolne tempo narracji pozwala obserwować, jak bohaterowie zmieniają się w czasie. Jak wpływa na nich los, jak kształtują ich społeczne naciski, jak urabia ich rodzina. Németh jest równie doskonałym obserwatorem, co narratorem. Jego świat to głównie ludzie, ale nie szablonowe symbole dobra i zła, ale ludzie z krwi i kości. Tacy jak my. Dlatego tak trudno czasem zdecydować, którą z postaci darzymy większą sympatią, kto jest nam bliższy.</p>
<p style="text-align: justify;">Dlatego warto po &#8222;Odrazę&#8221; sięgnąć. Nawet jeśli okładka nie jest wymuskana, papier pożółkły i czasy dawne. <strong>Bo dobra literatura się nie starzeje.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nawschod.eu/wegry/o-czym-pisal-laszlo-nemeth-w-powiesci-odraza-i-dlaczego-mnie-to-zachwycilo/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Obca Planeta Kaukaz</title>
		<link>http://www.nawschod.eu/rosja/obca-planeta-kaukaz</link>
		<comments>http://www.nawschod.eu/rosja/obca-planeta-kaukaz#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 27 Nov 2010 20:31:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>nawschod</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[abchazja]]></category>
		<category><![CDATA[czeczenia]]></category>
		<category><![CDATA[dagestan]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[literatura]]></category>
		<category><![CDATA[osetia]]></category>
		<category><![CDATA[planeta kaukaz]]></category>
		<category><![CDATA[podróż]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[reportaż]]></category>
		<category><![CDATA[wojciech górecki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nawschod.eu/?p=1892</guid>
		<description><![CDATA["Planeta Kaukaz" Wojciecha Góreckiego nie jest książką, która powoduje, że ma się ochotę zarzucić plecak i ruszyć w podróż. Wręcz przeciwnie, mnie ona jeszcze głębiej wciskała w fotel, z rzadkim lecz błogim przeświadczeniem, że Polska to jednak fajny kraj. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a title="Obca Planeta Kaukaz" href="http://www.nawschod.eu/rosja/obca-planeta-kaukaz"><img class="alignleft size-full wp-image-1899" title="Planeta Kaukaz - recenzja" src="http://www.nawschod.eu/wp-content/uploads/2010/11/planeta-kaukaz.jpg" alt="Planeta Kaukaz - recenzja" width="100" height="100" /></a>Kilka dni temu skończyłem czytać książkę Wojciecha Góreckiego &#8222;<em>Planeta Kaukaz</em>&#8222;. Dlaczego planeta? Może z powodu mnogości zamieszkujących ten teren narodów, nacji, grup etnicznych i religijnych. Ale bardziej chyba dlatego, że to nie planeta Ziemia. Nie dla nas i nie dla mnie. Miejsce z wielu powodów obce, dziwne, momentami przerażające. <strong>Reportaże Góreckiego na temat północnego, w większości rosyjskiego Kaukazu, nie są z tych, które powodują, że ma się ochotę zarzucić plecak i ruszyć w podróż. Wręcz przeciwnie, mnie one jeszcze głębiej wciskały w fotel, z błogim przeświadczeniem, że Polska to jednak fajny kraj.</strong> Może nie aż tak ciekawy, ale fajny.<span id="more-1892"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Na okładce &#8222;Planety Kaukaz&#8221; obok trójki śniadych młodzieńców w gustownych dresach widnieje informacja, że należy ona do kategorii &#8222;reportaż&#8221;. Trudno się z tym nie zgodzić. Górecki pisze w sposób iście reporterski, bez zbędnych upiększeń i zabaw słowem. Chodzi o fakty, chodzi o historię, chodzi o przeżycia.</p>
<p style="text-align: justify;">A tych los autorowi na Kaukazie nie oszczędził. Niezaznajomiony z kaukaskimi realiami czytelnik (taki jak ja) może łatwo pogubić się w lawinie nacji, watażków, animozji, zwyczajów i religii. Książka jest niemal przeładowana informacjami, które niełatwo było uporządkować i odnieść do tego, co już wiem o Kaukazie. Z prostego powodu: wiem bardzo niewiele.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>To co łączy wszystkie kaukaskie ludy opisywane w książce to, niestety, bieda, wszelkiej maści nacjonalizmy, zacofanie i wszechobecna korupcja. Z pewnością nie było to zamiarem autora, ale te negatywne rzeczy częściowo przesłaniają koloryt i fascynującą egzotykę opisywanych ludów.</strong> A może po prostu Wojciech Górecki z reporterską dokładnością opisał północny Kaukaz takim, jakim jest w istocie?</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>W świetle tego co napisałem, wypada postawić pytanie, czy &#8222;Planetę Kaukaz&#8221; polecam czy też niekoniecznie. Otóż polecam z czystym sercem. A to dlatego, że mnie ta książka wciągnęła. Czytałem ją z narastającą ciekawością. Fascynacją, jaką można obdarzyć realny świat i realnych ludzi, a nie przygotowane na potrzeby sezonu turystycznego atrapy.</strong> Ale przyznać muszę otwarcie, że po tej lekturze, przynajmniej na razie, na Kaukaz się nie wybieram. Wolę poczytać w wygodnym fotelu a na wakacje wybrać miejsce nieco bardziej &#8222;cywilizowane&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nawschod.eu/rosja/obca-planeta-kaukaz/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czeski film, Czeski błąd</title>
		<link>http://www.nawschod.eu/czechy/czeski-film-czeski-blad</link>
		<comments>http://www.nawschod.eu/czechy/czeski-film-czeski-blad#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 25 Sep 2010 13:05:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>nawschod</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czechy]]></category>
		<category><![CDATA[czeski błąd]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[kino]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nawschod.eu/?p=1815</guid>
		<description><![CDATA[Film "Czeski błąd" jest dla mnie kwintesencją dobrego kina: dojrzałego, głębokiego i skłaniającego do refleksji. Naprawdę warto.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a title="Czeski film, Czeski błąd" href="http://www.nawschod.eu/czechy/czeski-film-czeski-blad"><img class="alignleft size-full wp-image-1820" title="Czeski błąd" src="http://www.nawschod.eu/wp-content/uploads/2010/09/czeski_blad_min.jpg" alt="Czeski błąd" width="100" height="100" /></a><strong>Winien Wam jestem kilka słów na temat filmu &#8222;Czeski błąd&#8221;, który to miałem przyjemność ostatnio oglądać.</strong> Określenie &#8222;przyjemność&#8221; jest tu jak najbardziej na miejscu, jest to bowiem dzieło zdecydowanie godne polecenia. Czesi zasadniczo robią dobre filmy, a ten nawet na tym tle pozytywnie się wyróżnia. A skoro już w pierwszych słowach zdradziłem, że film jest dobry, zajrzyj dalej, żeby dowiedzieć się, dlaczego tak właśnie uważam.<span id="more-1815"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Główna oś fabuły zasadza się na, nieobcym również Polakom, problemie rozliczenia i moralnej oceny ludzi żyjących w ponurych czasach reżimu komunistycznego. Pomysł wydaje się banalny, ale wcale taki nie jest. W każdym razie sposób jego przedstawienia przez Jana Hřebejka w żadnym razie na takie określenie nie zasługuje. Film pełen jest postaci niejednoznacznych i złożonych, które trudno umiejscowić na prostej osi dobro-zło. Niezwykle subtelnie i bez moralizatorstwa pokazuje dramaty ludzkich wyborów i różnorodność postaw w sytuacjach ekstremalnych. To bez wątpienia olbrzymia siła tego filmu.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie chciałbym zdradzać czytelnikowi fabuły, aby nie odbierać przyjemności oglądania &#8222;Czeskiego błędu&#8221;. Zdradzę jedynie, że nie zabraknie wątku miłosnego, choć ujętego w nieco specyficzny sposób. Tych zaś, którzy szukać będą w filmie czeskiego humoru, lojalnie ostrzegam, że &#8222;Czeski błąd&#8221; jest raczej filmem gorzkim i skłaniającym do refleksji. <strong>To ten rodzaj filmu, w którym po słowie &#8222;koniec&#8221; w kinie na chwilę zapada głucha cisza, a ludzie nie ruszają się ze swoich miejsc. Dla mnie jest to kwintesencja dobrego kina: dojrzałego, głębokiego i skłaniającego do refleksji. Naprawdę warto.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nawschod.eu/czechy/czeski-film-czeski-blad/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Z powrotem do uszatej sowy&#8221; &#8211; krótka recenzja</title>
		<link>http://www.nawschod.eu/wegry/z-powrotem-do-uszatej-sowy-krotka-recenzja</link>
		<comments>http://www.nawschod.eu/wegry/z-powrotem-do-uszatej-sowy-krotka-recenzja#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 09 Aug 2010 13:30:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>nawschod</dc:creator>
				<category><![CDATA[Węgry]]></category>
		<category><![CDATA[ádám bodor]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[literatura]]></category>
		<category><![CDATA[opowiadania]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogmanager.nazwa.pl/nawschod/?p=1603</guid>
		<description><![CDATA["Z powrotem do uszatej sowy" Ádáma Bodora jest literaturą do cna przesiąkniętą środkowo-wschodnioeuropejskim klimatem czasów powszechnej szczęśliwości i przyjaźni między narodami.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a title="Z powrotem do uszatej sowy - Bodor" href="http://www.nawschod.eu/wegry/z-powrotem-do-uszatej-sowy-krotka-recenzja"><img class="alignleft size-full wp-image-2050" title="Z powrotem do uszatej sowy" src="http://www.nawschod.eu/wp-content/uploads/2010/08/bodor.jpg" alt="Z powrotem do uszatej sowy" width="100" height="100" /></a>Przyszło mi zetknąć się z prozą specyficzną. Zbiór opowiadań Ádáma Bodora jest literaturą do cna przesiąkniętą środkowo-wschodnioeuropejskim klimatem czasów powszechnej szczęśliwości i przyjaźni między narodami. Z drugiej zaś strony akcja poszczególnych opowiadań mogłaby dziać się wszędzie i nigdzie. Rzeczona akcja bowiem jest jedynie pretekstem do pokazania klimatu, atmosfery i emocji. A emocje to naprawdę przedziwne.<span id="more-1603"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Opowiadania Bodora pełne są fatalistycznych, nostalgicznych postaci, które niczemu się nie dziwią. A jeśli już się dziwią, to nie bardzo. Podobnie jak nie bardzo się radują i nie bardzo popadają w rozpacz. Głęboko za to przeżywają nostalgie, mocno wpadają w zamyślenie. Ich emocje są płaskie jak deska, ruchy powolne, a kierunek działań wyznacza przypadek i ślepy los. Płyną z prądem przeznaczenia jak bezwolne kłody, niemal nie starając się nic zmienić.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Spokojnie, transowo, opowiadanie za opowiadaniem przed oczami przesuwa się przedziwny świat. Prawdziwy i realistyczny, choć z drugiej strony dziwnie nierealny, jak łąka zatopiona we mgle.</strong> Duch Europy Środkowo-Wschodniej żyje gdzieś na tych kartkach. Choć może to tylko duch pisarstwa Bodora?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nawschod.eu/wegry/z-powrotem-do-uszatej-sowy-krotka-recenzja/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy przez Jezusa żydowscy piekarze poszli z torbami? &#8211; &quot;Księga Apokryfów&quot;</title>
		<link>http://www.nawschod.eu/czechy/czy-przez-jezusa-zydowscy-piekarze-poszli-z-torbami</link>
		<comments>http://www.nawschod.eu/czechy/czy-przez-jezusa-zydowscy-piekarze-poszli-z-torbami#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 04 Sep 2009 13:55:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>nawschod</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czechy]]></category>
		<category><![CDATA[Karel Čapek]]></category>
		<category><![CDATA[Ksiąga Apokryfów]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[literatura]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nawschod.eu/?p=905</guid>
		<description><![CDATA[W "Księdze Apokryfów" Čapka mamy kilkanaście krótkich historyjek, które w większości budzą jednoznaczne skojarzenia. Znamy przecież te historie, tylko może z nieco innego punktu widzenia.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.nawschod.eu/wp-content/uploads/2009/09/capek1.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-2664" title="Karel Čapek - Ksiąga apokryfów" src="http://www.nawschod.eu/wp-content/uploads/2009/09/capek1.jpg" alt="Karel Čapek - Ksiąga apokryfów" width="100" height="100" /></a>Według Wikipedii apokryf jest tekstem niepewnego pochodzenia i autentyczności nawet jeśli owa nieautentyczność jest jedynie zamierzonym zabiegiem autora. Zbiorek <strong>Karela Čapka</strong> świetnie się w tę definicję wpisuje. Mamy tu kilkanaście krótkich historyjek, które w większości budzą jednoznaczne skojarzenia. Znamy przecież te historie, tylko może z nieco innego punktu widzenia. Czy też raczej z zupełnie innego.<span id="more-905"></span></p>
<p style="text-align: justify;">W zbiorze Čapka pojawiają się antyczni bohaterowie, postacie znane z Biblii i kart historii. Nie są najczęściej jednak pierwszoplanowymi  postaciami apokryfów, a nawet jeśli są, widzimy ich z zupełnie nowej perspektywy. <strong>Autor ściąga ludzi, bogów i bohaterów z wyżyn ich wyjątkowości i każe im taplać się w brudnej codzienności.</strong> Pokazuje rzeczy i sprawy zwykłe, które w normalnych warunkach w odniesieniu do tych pomnikowych postaci zwykle nie przychodzą nam na myśl. Właściwie naczelnym przesłaniem całego zbioru jest myśl (bardzo zresztą mi bliska), że w człowieku wiele się nie zmienia. Niezależnie od czasu historycznego sąsiad zawsze będzie plotkował, dziadek zrzędził a polityk gadał głupoty. Zabieg Čapka polega w istocie na zestawieniu tych faktów z historiami i ludźmi znanymi, którzy najczęściej pojawiają się w dużo poważniejszych okolicznościach.</p>
<p style="text-align: justify;">Mnie osobiście najbardziej spodobało się opowiadanie o żydowskm piekarzu żyjącym w czasach Jezusa. Ten biedny  człowiek stanął nagle w obliczu finansowej i zawodowej katastrofy na skutek działalności Jezusa właśnie. Nawet średnio rozgarnięty czytelnik domyśli się od razu, że chodzi o cudowne rozmnożenie chleba i ryb. To nieopatrzne działanie zaskutkowało drastycznym spadkiem cen pieczywa i wzrostem niezadowolenia klientów rozochoconych możliwością darmowej konsumpcji na masową skalę. Tym samym biznes naszego piekarza stanął na krawędzi opłacalności a sam piekarz znalazł się po stronie wrogów mesjasza, mimo sympatii jaką go wcześniej darzył. Wszak przesłanie przesłaniem i miłość miłością, ale coś do garnka włożyć trzeba.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Mimo ciekawego pomysłu, nie mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że książka Čapka bardzo mi się spodobała. Czegoś mi w niej brakowało, choć nie do końca jestem w stanie określić, czego. </strong>Nie bardzo wiem, do czegóż konkretnie mógłbym się przyczepić. W związku z tym na siłę czepiać się nie będę i  „Księgę Apokryfów” jednak polecę, zwłaszcza że jest to pozycja do zjedzenia w jeden wieczór.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nawschod.eu/czechy/czy-przez-jezusa-zydowscy-piekarze-poszli-z-torbami/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Prawdziwa, mocna historia. Tyle że długa.</title>
		<link>http://www.nawschod.eu/rumunia/prawdziwa-mocna-historia-tyle-ze-dluga</link>
		<comments>http://www.nawschod.eu/rumunia/prawdziwa-mocna-historia-tyle-ze-dluga#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 13 Jul 2009 17:44:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>nawschod</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rumunia]]></category>
		<category><![CDATA[czerwone rękawiczki]]></category>
		<category><![CDATA[eginald schlattner]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[literatura]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[Sasi]]></category>
		<category><![CDATA[Siedmiogród]]></category>
		<category><![CDATA[Transylwania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nawschod.eu/?p=657</guid>
		<description><![CDATA[Schlattner w "Czerwonych Rękawiczkach" stworzył historię wielowątkowa, opartą na prawdzie historycznej, pokazującą sploty skomplikowanych czynników, które stoją za ludzkimi wyborami w trudnych historycznie czasach.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">Książkę <em>„Czerwone rękawiczki”</em> <strong>Eginalda Schlattnera</strong> zakupiłem dość dawno temu z przyczyn, których dziś już nie pomnę. Pamiętam, że zacząłem ją nawet czytać, ale nie wydała mi się bardzo interesująca, skutkiem czego szybko wylądowała z powrotem na półce. Przed wyjazdem do Rumunii książka dość przypadkowo wpadła mi w ręce, a ponieważ chciałem podróż spędzić z literaturą rumuńską, postanowiłem dać jej kolejną szansę.<span id="more-657"></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"><em>„Czerwone rękawiczki”</em> są książką wybitnie autobiograficzną, nie sposób opisywać jej w oderwaniu od postaci samego autora. <strong>Schlattner jest siedmiogrodzkim Sasem a książka historią jego aresztowania i pobytu w więzieniu Securitate. Jest to pewnością lektura poruszająca, zwłaszcza jeśli ma się cały czas w pamięci fakt, że wszystko to działo się naprawdę.</strong> Porażająca jest wszechwładza tajnej policji i bezbronność zwykłego człowieka w zderzeniu z bezdusznym systemem. Pod tym względem książka ma nieco podobny wydźwięk do orwellowskiego „Roku 1984”. Istnieje jeszcze inne podobieństwo. Otóż więziony i przesłuchiwany bohater, mimo całego zła jakiego ze strony systemu doświadczył, wychodzi z więzienia jako lojalny nowej władzy komunista. <em>„Czerwone rękawiczki”</em> są również swoistym rachunkiem sumienia. Schlattner bowiem, mimo początkowego oporu, po jakimś czasie zaczął zeznawać pod dyktando Securitate. Niewątpliwą zaletą powieści jest przedstawienie ludzkich losów i decyzji w całej ich złożoności. Schlattner nie próbuje wybielać siebie czy oskarżać innych. Pokazuje jedynie tragizm pewnych wyborów i złożone sploty okoliczności, które na ich podejmowanie wpływają.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">Tłem powieści (które wbrew nazwie jest istotnym składnikiem książki) są dzieje Sasów w powojennej Rumunii. Tutaj również Schlattner podejmuje godną pochwały próbę opisania ich sytuacji w bogatym kontekście historycznym nie uciekając się do pochopnych osądów. <strong>Żyjąca od wieków na terytorium Transylwanii społeczność saska płaciła w pierwszych latach komunizmu wysoką cenę za przychylne stanowisko wobec hitlerowskich Niemiec.</strong> Na porządku dziennym były konfiskaty majątków i wysyłanie na przymusowe roboty do Związku Radzieckiego. Schlattner opisuje to wszystko z perspektywy pojedynczych rodzin i ludzi, które przeżywają swoje życiowe tragedie. Swoją drogą historie tego rodzaju czyta się o wiele lepiej, kiedy ma się jakieś pojęcie o historii Transylwanii i zamieszkujących ją Sasów. To sprawia, że indywidualne podejście autora  czytelnik może osadzić w pewnej większej całości uzyskując w ten sposób pełniejszy obraz.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">Z tego, co do tej pory napisałem wynikałoby, że „Czerwone rękawiczki” mają same zalety.  Schlattner stworzył powieść wielowątkowa, opartą na prawdzie historycznej, pokazującą sploty skomplikowanych czynników, które stoją za ludzkimi wyborami w trudnych historycznie czasach. Ale powieść Schlattnera książka bardzo dobrą nie jest. I to z prozaicznego dość powodu. Jest po prosu za długa. Myśli i idee, które autor chciał nakreślić z łatwością dałoby się zmieścić w książce o objętości przynajmniej o połowę mniejszej. „Czerwone rękawiczki” męczą czytelnika długimi opisami ludzi i zdarzeń oraz rozwlekłymi historiami, które w żaden sposób nie dodają książce dynamizmu. Na obronę Schlattnera można jedynie powiedzieć, że charakterystyczny rozciągnięty i wolno płynący czas jest jednym ze składników klimatu książki, która wszak przez większość czasu opisuje monotonię więziennej celi. Mnie osobiście to jednak nie do końca przekonuje.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nawschod.eu/rumunia/prawdziwa-mocna-historia-tyle-ze-dluga/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rumuńskie małe palce</title>
		<link>http://www.nawschod.eu/rumunia/rumunskie-male-palce</link>
		<comments>http://www.nawschod.eu/rumunia/rumunskie-male-palce#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Jul 2009 18:20:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>nawschod</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rumunia]]></category>
		<category><![CDATA[filip florian]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Małe palce]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nawschod.eu/?p=604</guid>
		<description><![CDATA[„Małe palce” są swoistą spiralą ludzkich losów wokół głównego tematu, jakim jest odkrycie masowego grobu w jednym z rumuńskich miast.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">Czas najwyższy wrócić czytelniczo do czasów naszych rumuńskich wakacji i pochylić się nad książką <em>„Małe palce”</em> <strong>Filipa Floriana</strong>. Była to lektura, która towarzyszyła mi przez większość naszego pobytu w Rumunii. Czytałem ją w pędzących po kiepskich drogach minibusach, w górzystym Brasovie i w Delcie Dunaju. Największą jednak jej część przetrawiłem na plaży i to właśnie z tym, jakże miłym czasem, książka najbardziej mi się kojarzy.<span id="more-604"></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">Zdaję sobie sprawę, że po raz kolejny popełniam ten sam błąd. Zamiast chwytać za przysłowiowe pióro od razu, kiedy emocje i pamięć lektury są jeszcze świeże, pozwalam im blednąć. Minął dokładnie miesiąc od naszego powrotu z wakacji i książka <a title="Filip Florian" href="http://www.czarne.com.pl/?q=a:^148" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/www.czarne.com.pl/?q=a_148&amp;referer=');">Floriana</a> zdążyła już częściowo zatrzeć się w mojej ułomnej pamięci.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">Na szczęście nie jest moją intencją przywoływanie fabuły, która zresztą w <em>„Małych palcach”</em> nie wydaje się najważniejsza. W ten sposób moje zaniedbanie można łatwo ukryć za płaszczykiem emocji i przemyśleń bardziej ogólnej natury, które książka we mnie wzbudziła. (Tutaj należy się potencjalnemu czytelnikowi wyjaśnienie. Moje podejście do literatury akceptuje przewagę formy nad treścią. W skrajnym wypadku jestem w stanie zaakceptować nawet kompletny brak fabuły, jeśli rzecz opisana jest odpowiednio przemawiającym do mnie językiem. Na to oczywiście osoba czytająca recenzję musi wziąć poprawkę.)</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"><strong><em>„Małe palce”</em> są swoistą spiralą ludzkich losów wokół głównego tematu, jakim jest odkrycie masowego grobu w jednym z rumuńskich miast.</strong> (Nie pamiętam już dlaczego, ale istnieje w mojej głowie silne przekonanie, że miejscowość ta leży na terenie Dobrudży.) Są tu historie mniej i bardziej istotne, opisane w różnym stopniu szczegółowości. Łączy je swoista odmiana realizmu magicznego, podobna nieco do tej, z którą zetknąłem się w „<a title="Słowacki Marakesz" href="http://www.nawschod.eu/slowacja/slowacki-marakesz">Marakeszu</a>”. Jest też oczywiście wątek miłosny. Są rzucone tu i ówdzie skrawki rumuńskiej rzeczywistości, a także (o dziwo) rzeczywistości argentyńskiej.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"><strong>Z pewnością nie jest to jednak pozycja pod względem formy wybitna, czy choćby wybijająca się mocniej ponad przeciętność.</strong> Przyznam wręcz, że przez większość czasu mojej lekturze towarzyszyło pewne znużenie. Tu i ówdzie przerywane na krócej lub dłużej, ale jednak. Nie jest to ten typ książkowego klimatu, który z łatwością uwodzi czytelnika, każąc mu bytować w innym, nieznanym świecie.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"><strong>Dość paradoksalnie książka, w której fabuła zdaje się być sprawą drugorzędną, podnosi swoją wartość w końcówce, za sprawą rozwiązania fabularnego.</strong> Nie chciałbym opisywać zakończenia, dlatego ocenę tegoż pozostawiam czytelniom, którzy skuszą się na „Małe palce”.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nawschod.eu/rumunia/rumunskie-male-palce/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Krótka i smutna refleksja po lekturze „Emipre V” Pielewina</title>
		<link>http://www.nawschod.eu/rosja/krotka-i-smutna-refleksja-po-lekturze-%e2%80%9eemipre-v%e2%80%9d-pielewina</link>
		<comments>http://www.nawschod.eu/rosja/krotka-i-smutna-refleksja-po-lekturze-%e2%80%9eemipre-v%e2%80%9d-pielewina#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 14 May 2009 22:14:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>nawschod</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[literatura]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[wampiry]]></category>
		<category><![CDATA[Wiktor Pielewin]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nawschod.eu/?p=444</guid>
		<description><![CDATA[Pielewin, przynajmniej w teorii, ma wszystko, żeby w mojej głowie zadomowić się w przegródce z pisarzami bardzo dobrymi.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Pielewin</strong>, przynajmniej w teorii, ma wszystko, żeby w mojej głowie zadomowić się w przegródce z pisarzami bardzo dobrymi. Idący pod prąd, ocierający się często o granice absurdu, zdolny do budowania literackiego nowego świata. Pierwszy mój kontakt z jego twórczością, a był to zbiór opowiadań <em>„Kryształowy świat”</em>, był dość obiecujący. Nie zachwycający, ale właśnie obiecujący. Na tyle, że nie miałem najmniejszych wątpliwości, że sięgnę po kolejną jego książkę. I sięgnąłem. Po <em>„Empire V”</em> właśnie.<span id="more-444"></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"><strong>Jest to, w największym skrócie, historia stawania się współczesnym wampirem. Młody człowiek, który jest głównym bohaterem, przechodzi kolejne stopnie wtajemniczenia do tajemniczego świata konsumentów &#8222;czerwonej cieczy&#8221;. W międzyczasie niejako pojawia się również coś na kształt wątku miłosnego.</strong> Od razu więc widać, że koncepcja fabularna na kolana nie powala.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">Na szczęście nie należę do fanatyków fabuły i w mojej ocenie nawet książka zupełnie jej pozbawiona może się obronić. Miał więc Pielewin swoje szanse, nawet mimo oczywistych zaniedbań na tym polu. Niestety, nie wykorzystał ich. Zbudował za to przedziwną i skomplikowaną ideologię dotyczącą wampirów i ich roli na świecie. Stworzył nową wizję rzeczywistości, w której te aspirują niemalże do roli korony stworzenia. <strong>Kazał mi przedzierać się przez zawiłe teorie i koncepcje, które albo nie mają większego sensu, albo niewiele z nich zrozumiałem. Przy czym okrasił to wszystko dość infantylną terminologią, która dodatkowo zabijała we mnie radość czytania.</strong> Przy założeniu, że można zabić trupa.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">Jedyne wytłumaczenie, jakie mogę dla Pielewina znaleźć, to moja własna ignorancja. Być może książka byłaby nieco inna w odbiorze dla osoby orientującej się lepiej w meandrach rosyjskiej rzeczywistości. Na to zresztą wskazywały niektóre przypisy oraz te fragmenty, które udało mi się odszyfrować. Nie sądzę jednak, żeby nawet rozległa wiedza o rosyjskiej kulturze zdołała w moich  oczach książkę Pielewina jako całość uratować. Wydaje się, że jest ona po prostu słaba.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">Miało być krótko i było. Miało być również smutno. A to dlatego, że Pielewin mnie rozczarował. Po <em>„Kryształowym świecie”</em> spodziewałem się czegoś przynajmniej poprawnego. Jedyne pocieszenie, to że nie zniechęcił mnie na tyle, żebym nie dał mu jeszcze jednej szansy. Myślę, że sięgnę jeszcze po którąś z książek  tego rosyjskiego pisarza. I mam nadzieję nie przeżyć kolejnego rozczarowania.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nawschod.eu/rosja/krotka-i-smutna-refleksja-po-lekturze-%e2%80%9eemipre-v%e2%80%9d-pielewina/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Import obrzydzenia, eksport zniesmaczenia</title>
		<link>http://www.nawschod.eu/ukraina/import-obrzydzenia-eksport-zniesmaczenia</link>
		<comments>http://www.nawschod.eu/ukraina/import-obrzydzenia-eksport-zniesmaczenia#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 09 May 2009 08:40:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>nawschod</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ukraina]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[Import/Export]]></category>
		<category><![CDATA[kino]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nawschod.eu/?p=394</guid>
		<description><![CDATA[Zarówno "Import/Export" jak i austriacki reżyser filmu reklamowani są jako „kontrowersyjni”. Pierwsza moja myśl po wyjściu z kina była taka, że obrzydliwy i niesmaczny nie zawsze oznacza kontrowersyjny. Choć oczywiście może.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a title="Import obrzydzenia, eksport zniesmaczenia" href="http://www.nawschod.eu/ukraina/import-obrzydzenia-eksport-zniesmaczenia"><img class="alignleft size-full wp-image-397" title="Import/Export - plakat filmowy" src="http://www.nawschod.eu/wp-content/uploads/2009/05/import_export_male.jpg" alt="Import/Export - plakat filmowy" width="64" height="92" /></a>Premierę filmową Na Wschód już miał, dokładnie <a title="Rusałka - recenzja Na Wschód" href="http://www.nawschod.eu/rosja/rusalka-%E2%80%93-rosyjska-premiera-na-na-wschod">tutaj</a>. I o ile poprzedni wpis kinowy był jak najbardziej &#8222;nawschodni&#8221;, to ten będzie taki jedynie częściowo. Otóż reżyser filmu <em>&#8222;Import/Export&#8221;</em> jest Austriakiem a część akcji toczy się w Wiedniu. To, co uprawnia mnie do wrzucenia tej recenzji na Na Wschód, jest silnie akcentowany w filmie wątek ukraiński. A że władzę na tym blogu mam nieograniczoną, uznałem że to powód wystarczający.<span id="more-394"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Zarówno film jak i austriacki reżyser reklamowani są jako „kontrowersyjni”. Pierwsza moja myśl po wyjściu z kina była taka, że obrzydliwy i niesmaczny nie zawsze oznacza kontrowersyjny. Choć oczywiście może.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><em>&#8222;Import/Export&#8221;</em></strong><strong> w założeniu jest historią dwojga ludzi, którzy udają się w przeciwnych kierunkach, uciekają przed biedą, beznadzieją, długami. Olga wyjeżdża z Ukrainy do Austrii w poszukiwaniu pracy. Paul natomiast, nieco przypadkowo, udaje się w przeciwnym kierunku.</strong> Nadmienić należy, że rzeczony Paul jest mniej lub bardziej bezrobotnym ochroniarzem, o mało inteligentnym wyglądzie. Zajmuje się głównie piciem piwa, paleniem i szeroko zakrojoną troską o swoją fizyczną tężyznę. W międzyczasie niejako rzuca swoją dziewczynę, bo woli… psa, którego ta się boi. Jednak kiedy już wyrusza w podróż, okazuje się nagle, że potrafi porozumieć się po słowacku, interesuje się rzeczami, o których wcześniej nawet nie wspominał. Takich potknięć i niekonsekwencji jest w filmie więcej.</p>
<p style="text-align: justify;">Ukraina, chyba zbyt przesadnie, została ukazana jako kraj skrajnie biedny, w którym jednak dwóch Austriaków nie stać na normalny nocleg, przez co zmuszeni są spędzać noce w samochodzie. Sprzedaż starego automatu do gier pozwala im na zatrzymanie się w hotelu, wypicie morza alkoholu i zamówienie prostytutki. O tym, czy podczas tej wyprawy udało się naszemu, zbudowanemu na oczywistych sprzecznościach bohaterowi, i jego ojczymowi cokolwiek więcej zarobić, reżyser niestety nie wspomina.</p>
<p style="text-align: justify;">Nieco bardziej logicznie przedstawiona jest historia Olgi, która w poszukiwaniu godnej pracy wyjeżdża do Wiednia. Kiedy zaczyna pracować jako sprzątaczka na oddziale geriatrycznym, jej wątek przeistacza się w swoiste studium na temat starości i umierania. Właściwie mogłaby to być historia na osobny film, który skrócony w ten sposób, mógłby się może jakoś obronić. <strong>Ukrainka przeżywa typowe problemy nielegalnego emigranta: trudności ze znalezieniem mieszkania, pracy, kłopoty językowe, zderza się z ludzką obojętnością i pogardą.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Nie jest wielkim problemem pokazać w filmie odrażające sceny seksualne. Podobnie jak cierpienie w szpitalu, brutalność na ulicy, biedę i jeszcze wiele innych rzeczy. Mnie jednak nurtuje pytanie, dlaczego reżyser to zrobił? Po co pokazuje ocierające się o pornografię obrazki? Dlaczego każe nam wpatrywać się w długie, rozwlekłe sceny naznaczone cierpieniem i udręką? O tym, że wielu ludzi wyjeżdża na zachód w poszukiwaniu lepszego życia, wiemy. O tym, że starość może być przygnębiająca można było nakręcić lepszy film. A może chciał pokazać, że są na świecie ludzie, którzy czerpią przyjemność z perwersyjnych zabaw seksualnych? Po obejrzeniu filmu Seidla mam wrażenie, że sam jest jedną z takich osób. Tylko po co mi ta informacja?</p>
<p style="text-align: justify;">Szukając w internecie opinii na temat filmu już po jego obejrzeniu, natknąłem się na entuzjastyczne recenzje osób, które się na kinie znają. Może to one mają rację, a ja się mylę. Może ja tego „dzieła” po prostu nie zrozumiałem. Zresztą nieważne.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Na wszelki wypadek zakodowałem sobie w głowie nazwisko Ulricha Seidla i mam zamiar unikać wytworów jego schorowanej wyobraźni, co najmniej do końca życia. </strong>Obawiam się również, że będę miał spore problemy, aby zmusić się do obejrzenia czegokolwiek, co będzie reklamowane jako kontrowersyjne lub austriackie. Co do tego, że nigdy nie poświęcę nawet sekundy niczemu, co będzie posiadało oba te atrybuty, nie mam najmniejszych wątpliwości.</p>
<p style="text-align: justify;">Zapraszam wszystkich do kin, a następnie do nowo otwartego ekskluzywnego Klubu AntyKinoManiaka. Póki co jestem jego honorowym prezesem, skarbnikiem i jedynym członkiem, ale dzięki filmowi Seidla, powinno się to szybko zmienić.</p>
<p style="text-align: justify;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nawschod.eu/ukraina/import-obrzydzenia-eksport-zniesmaczenia/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

