Piękny, martwy Ołomuniec

To już nasza druga wizyta w Ołomuńcu. Pierwsza to zimowy wypad kilka lat temu z Jesenika. Ołomuniec latem jest ładniejszy, cieplejszy i ma szereg innych zalet. Ma natomiast jedną zasadniczą wadę, tak latem, jak i zimą. Otóż jest miastem sprawiającym wrażenie wymarłego. Piękna architektura nie stanowi tu tła dla ludzi, raczej istnieje sama dla siebie. Miasto sprawia wrażenie, jakby całą życiową energię wyssało z niego pobliskie Brno. Co wcale nie znaczy, że nie warto wdepnąć do Ołomuńca, jeśli już jest się w pobliżu.

W ciągu dnia nie było jeszcze tak źle. Trochę ludzi kręciło się po rynku, spijało piwo, spacerowało. Ołumuniec ożywił się również na czas weekendu. Zwłaszcza że trafiliśmy akurat na niezwykłą uroczystość. Mieszkańcy miasta akurat świętowali 257 rocznicę poświęcenia w obecności cesarzowej Marii Teresy Kolumny Trójcy Przenajświętszej. Monument jest chyba najbardziej charakterystycznym zabytkiem Ołomuńca. Wzniesiony został dzięki pracy kilku lokalnych artystów i rzemieślników, z których większość nie dożyła uroczystej chwili jego poświęcenia.

Wieczorami natomiast Ołomuniec niemal całkowicie wymierał. Zanikał gwar, ludzie znikali w domach, na ulicach robiło się pusto i głucho. Sam nie jestem wielkim zwolennikiem imprezowania do rana, ale brak jakiegokolwiek nocnego życia nieco mnie przytłaczał.

Na szczęście po nocy przychodził kolejny ranek. A że spędziliśmy w Ołomuńcu kilka dni, znów można było pospacerować po urokliwych, choć nieco zaniedbanych, ulicach Starego Miasta. Rozkoszować się atmosferą miejsca pięknego architektonicznie, z którego jakaś nieznana siła wyssała większość życiowej energii. To też ma swój urok.

  • Brno też nie zbyt tętni życiem, przede wszyskim w wikendy. Jak wyjadą studenci, te miasta zamierają. Nawiasem mówiąc, liczba mieszkańców Ołomuńca – 100 000 – to jak Kalisz naprzykład.

    • nawschod

      Nie pamiętam, którego dnia tygodnia trafiliśmy do Brna. Możliwe, że to był weekend. Ale miasto zrobiło na mnie wrażenie tętniącego życiem. W przeciwieństwie do Ołomuńca…

  • tak! miałam to samo wrażenie. Piękne, zadbane miasto z napisami dla turystów w 5 językach i tylko ludzi brak…

  • ja miaam podobne wrazenia na Slowacji

  • Może w weekend trochę się „zagęszcza”, nie wiem. W środku tygodnia i wieczorową porą Ołomuniec robi dość przykre wrażenie… Za niedługo sprawdzę, jak to wygląda w Bratysławie. 🙂

  • jestem ciekawa jak się żyje w Czechach/Słowacji/

  • Ja byłam w Ołomuńcu tylko raz i z tego, co piszesz, miałam niebywałe szczęście. To były ostatnie dni listopada i poczciwi Morawianie właśnie odpalili jarmark przedświąteczny na głównym placu. Mnóstwo muzyki, grzanego piwa, wina, pacynek i katarynek, precli i pierników, gorących czekolad i wiatraczków oraz całego jarmarkowego tałatajstwa. Wuchta wiary tam była od świtu do zmierzchu. I tak mi się teraz Ołomuniec kojarzy – z nieprzyzwoitą wyżerką i takimż tłokiem.

    • nawschod

      Od razu widać, że komentuje Poznanianka 😉

  • A ja sobie obiecałam, że w tym roku ruszę na wyprawę do Czech. W końcu trzeba poznać troszkę sąsiadów, a słyszałam o wielu ciekawych zakątkach. Myślę, że Ołomuniec również można do nich zaliczyć i sprawdzić, czy rzeczywiście jest taki martwy 😛