Periferija

Mimo, że Na Wschód miał być w założeniu blogiem, częściowo przynajmniej, muzycznym, do dzisiaj nie popełniłem jeszcze żadnego wpisu o takiej tematyce. Czas najwyższy nadrobić to karygodne zaniedbanie. Chciałbym zatem przedstawić w kilku słowach zespół Periferija. Podejrzewam, że większość z Was nigdy o takiej kapeli nie słyszała, co w moich oczach tylko dodaje jej uroku. Jest to bowiem coś na kształt mojego (czy też raczej naszego, bo w tym temacie od początku było nas dwoje) prywatnego odkrycia.

Periferija była (dlaczego piszę w czasie przeszłym, wyjaśni się wkrótce) kapelą rosyjsko-polską, której członkowie mieszkali i tworzyli w Hamburgu. W chwili, kiedy zetknęliśmy się z jej twórczością, była już okrojona do trzech osób z początkowych czterech. Liderem zespołu był charyzmatyczny Żenia, Rosjanin o przejmującym wokalu i silnym instynkcie scenicznym. W rolę wokalistyki przy okazji niektórych kawałków wcielała się Katia. Ona również pochodzi z Rosji i również obdarzona jest wyśmienitym głosem, choć zdecydowanie bardziej delikatnym i subtelnym. Skład uzupełniał Kuba, który jest Polakiem i koncentruje się głównie na gitarze. Cała trójka rotowała się na przeróżnych instrumentach w zależności od wykonywanej pieśni, choć każdy miał swoje ulubione i takie, których raczej nie tykał. A przyznać trzeba, że wachlarz instrumentalny był dość spory: gitary, perkusja, syntezator, organki i piszczałka.

Periferiję (lub też z angielska Periphery) pierwszy raz zapodała mi moja ukochana, której jedna czy dwie piosenki wpadły w ucho w którymś z poznańskich pubów (nie będę pisał gdzie, bowiem to miejsce, niegdyś kultowe, dziś absolutnie nie jest warte polecenia). Pieśni te spodobały nam się na tyle że gdy, zupełnie przypadkiem zresztą, dowiedzieliśmy się, że Periferija wystąpi w Meskalu, nie wahaliśmy się ani chwili. I tu właśnie dochodzimy do stwierdzenia, dla którego warto jest publikować ten wpis i wobec którego wszystko, co do tej pory napisałem, jest nieistotnym wstępem. Otóż Periferija jest jedną z najlepszych, jeśli nie najlepszą, koncertową kapelą, jaką w życiu słyszałem. Z tego powodu właśnie próbki twórczości zespołu, które usłyszycie, będą zaledwie mizernym zalążkiem ich prawdziwych możliwości.

Zachwyceni wspomnianym koncertem Periferija, udaliśmy się następnego dnia posłuchać ich po raz kolejny. Od tej pory nie opuszczaliśmy żadnego występu kapeli w Poznaniu. Kuba, który okazał się bardzo miłym i otwartym człowiekiem, informował nas mailowo o każdym zbliżającym się koncercie. Naprawdę mieliśmy wrażenie, że bierzemy udział w narodzinach czegoś wielkiego. Chcieliśmy wierzyć, że ta nieznana nikomu kapela, która teraz ledwo zapełniała mały klub (choć ma Poznaniu grupkę wiernych fanów), kiedyś osiągnie sukces nie tylko artystyczny ale i komercyjny. Tak się niestety nie stało. Na jednym z koncertów dowiedzieliśmy się od Kuby, że Periferija występuje w takim składzie po raz ostatni. Drogi członków zespołu rozeszły się. Żenia z nowym składem kontynuuje działalność zespołu (jeśli ktoś jest ciekaw, jak mu to wychodzi, można ich znaleźć na MySpace oraz oficjalnej stronie internetowej zespołu). Kuba przeniósł się do Vakuumulatora, kapeli która często występowała razem z Periferija (nawiasem mówiąc również stworzonej przez emigrantów z Europy Wschodniej). Co teraz robi Katia, nie wiem.