Blog o Europie Środkowej i Wschodniej. Po mojemu.
Od Estonii po Bałkany, od Czech po Kaukaz.

 instagram pinterest

1
Chorwacki Trogir – plaże, noclegi, knajpy i inne przyjemności
2
Gdzie na narty, jeśli nie w Alpy?
3
Nikola Šubić Zrinski – chorwacki Leonidas, Szigetvár – węgierskie Termopile
4
Wszystkie zamki Drakuli
5
7 powodów dla których wakacje w Chorwacji to kiepski pomysł
6
Balaton – to nie jest jezioro dla normalnych ludzi
7
Chorwacja to nie tylko plaże – pogański cesarz i chrześcijański biskup męczennik (Split i Solin)
8
Miasto ryb – literacka podróż na białoruskie pogranicze
9
Jak na spokojnie dojechać do Chorwacji i zobaczyć coś pod drodze
10
Piękny, martwy Ołomuniec

Chorwacki Trogir – plaże, noclegi, knajpy i inne przyjemności

Trogir jest dość znaną turystyczną miejscowością w środkowej Dalmacji. Dla nas ma znaczenie szczególne, ponieważ to miejsce wybraliśmy jako bazę wypadową podczas ostatnich wakacji. I trzeba powiedzieć, że był to doskonały wybór. Trogir to złoty środek pomiędzy odpoczynkiem i relaksem a odrobiną barwnego miejskiego życia. Oczywiście tylko poza sezonem. W sezonie odradzam odwiedzanie jakiejkolwiek miejscowości chorwackiej, która ma swoją stronę w polskiej Wikipedii.

Czytaj dalej

Gdzie na narty, jeśli nie w Alpy?

Sezon narciarski tuż tuż. Szwajcaria, Włochy i Zakopane jak co roku przeżyją oblężenie ze strony miłośników białego szaleństwa. Niejeden Polak marzy o wyjeździe na niezatłoczone stoki i nieprzepełnione kurorty. Da się? Jak najbardziej! Oto kilka propozycji mniej znanych, ale wcale nie gorszych, kurortów narciarskich z Bułgarii, Ukrainy i Rumunii.

Czytaj dalej

Nikola Šubić Zrinski – chorwacki Leonidas, Szigetvár – węgierskie Termopile

Nie tylko Grecy mają swoje Termopile i swojego Leonidasa. Węgrzy i Chorwaci dzielą ze sobą bohatera i historię bliźniaczo podobną do spartańskiej. Jest tu wielka polityka, potężny przeciwnik, garstka dzielnych obrońców, męstwo i śmierć. Mowa o banie Nikolai Šubić Zrinskim (zwanym z węgierska Miklósem Zrínyi) i bitwie pod Szigetvár.

Czytaj dalej

Wszystkie zamki Drakuli

Drakula jest nieodłącznym elementem popkulturowego pejzażu Transylwanii. Pierwowzorem książkowego i filmowego hrabiego-wampira był, jak najbardziej istniejący, hospodar Wołoszczyzny Wład Palownik. W obliczu masowej turystyki nie może zatem dziwić, że do postaci Włada Palownika przyznaje się każda rumuńska wioska z kawałkiem muru na wzgórzu. Stąd w Transylwanii wysyp miejsc, które miały być zamkami słynnego hospodara lub innymi miejscami, z którymi rzekomo był związany. Jak odnaleźć się w tym drakulowym bałaganie? Oto krótki przegląd miejsc związanych z Władem Palownikiem, i takich które mają z nim niewiele wspólnego, ale próbują nam wmówić, że jest inaczej.

Czytaj dalej

Balaton – to nie jest jezioro dla normalnych ludzi

Tak się złożyło, że w tym roku dwukrotnie odwiedziłem Balaton. Wizyty w Siófok i Keszthely były krótkie, jedno-dwudniowe, ale wystarczyły. Zobaczyłem dwa, skrajnie odmienne, oblicza Balatonu. Żadne mnie nie zachwyciło, do żadnego z tych miast nie mam ochoty wrócić. Co jest nie tak z Balatonem, że normalny człowiek nie bardzo ma tam czego szukać?

Czytaj dalej

Chorwacja to nie tylko plaże – pogański cesarz i chrześcijański biskup męczennik (Split i Solin)

Stare miasto w Splicie to wszystko to, co pozostało, i co przez wieki dobudowano do olbrzymiego pałacu cesarza Dioklecjana. Kiedy imperator udał się na zasłużoną emeryturę, tu spędził ostatnie lata życia, poświęcając się uprawie warzyw. Wiele lat później w pałacu osiedlili się uciekający przez najeźdźcami mieszkańcy pobliskiej Salony (dzisiejszy Solin). Do tej pory to właśnie Salona pełniła rolę stolicy regionu, Split (wtedy zwany Spalatum) był miejscem spokojnym i prowincjonalnym. Nie pierwszy to raz, kiedy historie tych dwóch miast splatały się ze sobą. W sposób szczególnie symboliczny połączyły Split i Solin losy cesarza Dioklecjana i chrześcijańskiego biskupa Dujama.

Czytaj dalej

Miasto ryb – literacka podróż na białoruskie pogranicze

Białoruś to dla przeciętnego Polaka ziemia nieznana. Do sąsiadów zaglądamy rzadko albo wcale, ich literatura u nas też nie jest częstym gościem. Nie pamiętam już czy „Miasto ryb” Natalki Babiny kupiłem skuszony jakąś pozytywną recenzją, czy po prostu dlatego, że autorka pochodzi z Białorusi. Książka przeleżała swoje na półce, zgodnie z najlepszymi czytelniczymi standardami. Aż w końcu przyszedł na nią czas. Wdrapałem się do hamaka, przygotowałem zapas trunku i zacząłem czytać.

Czytaj dalej

Jak na spokojnie dojechać do Chorwacji i zobaczyć coś pod drodze

Większość turystów wybierających się do Chorwacji drogę na miejsce traktuje jako przykrą konieczność. Przemknąć, przejechać, zostawić za sobą. Byle tylko jak najszybciej dostać się na plażę w Istrii lub Dalmacji. A przecież wakacje nie zaczynają się w momencie, kiedy wystawisz dowolnie wybraną część ciała na słońce. Początek wakacji to chwila, kiedy obładowany walizkami przekraczasz próg mieszkania, żeby załadować się do samochodu, autobusu lub taksówki. Dlatego postanowiliśmy skorzystać z okazji i rozbić naszą drogę nad Adriatyk na kilka odcinków. Wszystko po to, żeby zobaczyć jak najwięcej.

Czytaj dalej

Piękny, martwy Ołomuniec

To już nasza druga wizyta w Ołomuńcu. Pierwsza to zimowy wypad kilka lat temu z Jesenika. Ołomuniec latem jest ładniejszy, cieplejszy i ma szereg innych zalet. Ma natomiast jedną zasadniczą wadę, tak latem, jak i zimą. Otóż jest miastem sprawiającym wrażenie wymarłego. Piękna architektura nie stanowi tu tła dla ludzi, raczej istnieje sama dla siebie. Miasto sprawia wrażenie, jakby całą życiową energię wyssało z niego pobliskie Brno. Co wcale nie znaczy, że nie warto wdepnąć do Ołomuńca, jeśli już jest się w pobliżu.

Czytaj dalej