W maju 1945 kończy się II wojna światowa a władzę w Jugosławi obejmuje Josip Broz Tito. Przywódca komunistów jest najistotniejszym spoiwem federacji i gwarancją jej integralności i względnej niezależności od ZSSR. Ambicje Tito sięgają jednak dalej. Marszałek zaczyna rozglądać się po sąsiadach w poszukiwaniu kolejnych krajów mogących dołączyć do federacji. Wszak po połączeniu w jedno Chorwacji, Serbii i czterech kolejnych republik, dorzucenie kolejnego państwa nie powinno być problemem. Wybór Tito pada na Bułgarię. Czytaj dalej »
Koniec roku 2011 zbliża się nieubłaganie. A to oznacza oficjalne rozpoczęcie sezonu na wszelkiej maści podsumowania. Nie chciałbym iść pod prąd tradycji, więc też przygotowałem małe podsumowanko. Co się zdarzyło w 2011 roku na Na Wschód i w Europie Środkowo Wschodniej? O tym przeczytacie w niniejszym wpisie. Czytaj dalej »
Dawno temu sięgnąłem po kilka książek Milana Kundery. Przeczytałem oczywiście „Nieznośną lekkość bytu” i jedną, albo dwie inne, których tytułów nie pamiętam. Zabrzmi to może obrazoburczo, ale szału nie było. Odwiedziwszy w ostatnie wakacje Brno, miasto rodzinne pisarza, postanowiłem do jego twórczości wrócić. Sięgnąłem po pierwszą z brzegu na bibliotecznej półce książkę Kundery i zacząłem czytać. Wybór okazał się bardzo dobry, „Życie jest gdzie indziej” to kawałek wyjątkowo dobrego pisarstwa. Czytaj dalej »
Granicę polsko-czeską przekraczamy, niemal jej nie zauważając. Kierujemy się na Trutnov, żeby tuż przed miastem skręcić w lewo. Pierwsze wrażenia: górskie drogi w Czechach są porządniejsze niż u nas, a przejazdy kolejowe lepiej oznakowane. W powietrzu unosi się świeży zapach gór i lasu. Gdzieniegdzie na łąkach, w równych rzędach leżą walcowate bele skoszonego siana. Droga nie jest szczególnie stroma i nasz mały bolid radzi sobie całkiem żwawo. Do czasu… Czytaj dalej »
Czeskie uzdrowiska każdemu niemal kojarzą się z najsłynniejszym z nich, czyli z Karlowymi Warami. Nie zawsze jednak, to co najbardziej popularne, jest najlepsze. Wręcz przeciwnie, reguła jest odwrotna. Dlatego właśnie będę Was przekonywał, że Karlowe Wary można sobie spokojnie odpuścić. Zwłaszcza, że całkiem niedaleko znajdziemy miłą, i spełniającą wszelkie wymogi kurortowości alternatywę – Mariańskie Łaźnie. Czytaj dalej »