gru 30, 2010
Nawschodnia Dekada – ranking najlepszych książek, filmów i piosenek mijającego dziesięciolecia
Jedna z fanek Na Wschód na Facebook’u zwróciła mi ostatnio uwagę, że koniec 2010 roku to doskonały czas na sporządzenie rankingu podsumowującego mijającą dekadę z nawschodniego punktu widzenia. Chciałbym zaprosić Was wszystkich do współpracy przy tym projekcie. Stwórzmy wspólnie listę najlepszych książek, filmów i muzyki, pochodzących z Europy Środkowo-Wschodniej lub dotyczących tego regionu. Poza geografią, warunek jest jeden. Czas publikacji w Polsce to okres między 2001 i 2010 rokiem. Pomożecie?
Wysyłajcie swoje kandydatury na adres nawschod@poczta.pl, wrzucajcie je na Facebook’a, komentujcie na tym blogu, blipujcie i twittujcie. Jeśli znajdziecie jeszcze inny sposób, żeby podzielić się swoimi pomysłami, wykorzystajcie go. Zaproście do zabawy znajomych. Utwórzmy wspólnie nawschodni ranking najlepszych muzycznych, filmowych i literackich przedsięwzięć mijającej dekady!
Jeśli uda nam się zgromadzić wystarczająco dużo kandydatur, urządzimy wielkie głosowanie. Sam jestem ciekaw jego wyników.

Oto moje typowania. K-książka, M-muzyka, F-film. Mogę też napisać dlaczego, ale to będzie bardzo długi komentarz
Rosja:
K: Borys Akunin „Gambit turecki”(2003)
M: Disen Gage „…the reverese may be true”(2008)
F: „Kierowca dla Wiery” (2008)
Ukraina:
K: Jurij Andruchowycz „Dwanaście kręgów” (2005)
M: Ivan Ivanovich & The Kreml Krauts „Begi suka”(odkryte na Jamendo)
F: „Pomarańczowa miłość” (2007)
Słowacja i Czechy:
F: „Opowieść o zwyczajnym szaleństwie”(2005)
Bułgaria(:*):
K: Georgi Gospodinov „Powieść naturalna”(2009)
M: Może Gabana? Bo żadnej gwiazdy czałgi nie poprę, a w bułgarskiej muzyce jestem zatopiona, ale w tej starszej np. Shturtsite – którzy obecnie są dziadkami.
F: Светът е голям и спасение дебне отвсякъде(Świat jest wielki, a zbawienie czai się za rogiem)(2009)
Macedonia:
K: „Żeglarze pamięci. Antologia współczesnej literatury macedońskiej”(2009)
M: Vlatko Lozanoski „Lozano”(2010)
F: Bal-Can-Can(2004)
Chorwacja:
K: Dubravka Ugresic „Ministerstwo bólu”(2006)
F: „Grbavica”(2006)
Słowenia:
F: „Od pogrzebu do pogrzebu”(2007)
Rumunia:
K: Emil Cioran „Samotność i przeznaczenie”(2008)
F: „4miesiące, 3tygodnie, 2dni” (2007)
Węgry:
K: Sandor Marai „Zbuntowani”(2009)
Albania:
K: Ylljet Aliçka „Kompromis. 13 opowiadań albańskich”(2002)
Litwa:
M: Alina Orlova „Laukinis šuo dingo”(2008)
Napisałam komentarz na blogu, ale nie wyświetla się.
Mój kandydat to Maria Todorova i „Bałkany wyobrażone”. Wprawdzie wydana została w języku angielskim w 1997 roku, polskiego wydania doczekała się dopiero w 2008 roku. Traktuje o całym regionie Europy Środkowo – Wschodniej, jak i o terminologii regionu. Zatem pojawią się liczne wątki polskie, dysputy o miejscu Polski, polityce regionalnej. Ale nie zabraknie głównego wątku, jakim jest oczywiście region Bałkanów. A dlaczego „Bałkanów”? Zapraszam do lektury
@Kaja Już jest. Wrzuciło mi go do spamu, nie wiedzieć czemu. Dzięki za konkretne i obszerne typy
A taki mój top słowiańsko-bałkańsko-wschodni, gdybym musiała wybierać ogólnie, ze wszystkich ‘nawschodnich’ krajów:
K: Georgi Gospodinov „Powieść naturalna”(2009)
M: Ivan Ivanovich & The Kreml Krauts „Begi suka”
F: „Opowieść o zwyczajnym szaleństwie”(2005)
PS. Czy konto FB można połączyć z dodawaniem komentarzy tutaj?
@Kaja Już widzę korzyść z realizacji Twojego pomysłu na blogu. Wrzuciłaś całą masę fajnych książek, których nie znam a będę chciał poznać.
Nie do końca rozumiem o co pytasz odnośnie komentarzy i FB?
Pozycje obowiązkowe czechofilów – Gottland i Zrób sobie raj M. Szczygła

Gulasz z Turula – Krzysztofa Vargi.
Póki co to moje pierwsze typy.
pozdrawiam
Uff, właśnie skończyłam ‘promocję’ rankingu na różnych facebook’owych fanpage’ach(polskich, angielskich i bułgarskich). Chodzi mi o to, czy można na Twoim blogu połączyć konto FB z kontem, gdzie dodaje komentarze. Takie połączenie kont, które jest np. na Erasmuse, Filmweb, Youtube.
Dzięki za promocję
Jeśli chodzi o logowanie się (i co za tym idzie komentowanie) na blogu za pośrednictwem konta na FB to właśnie niedawno je wyłączyłem. Nikt z tego nie korzystał a dzięki temu udało mi się odpalić wtyczkę, która powinna importować komentarze z FB na bloga. Powinna, ale Twojego nie zaimportowała. :/
5`nizza, LЮК, DJ Vadim.
@franz
Jak zwykle krótko i na temat
nawet 140 znaków to za dużo
A ja tu wrzucę Pielewina i Łukjanienkę, jeśli o litros chodzi. Howgh. Z muzyki to DDT za warszawski koncert, bo wydawnictw na naszym rynku nie ma zbyt dużo nadal. Co do filmów, to dużo by tego było, może prościej zgłosić Sputnika jako całość – za promocję kina rosyjskiego.
A, z ukraińskiego grania 5′nizza i Lюk.
@rkdeey Dzięki za typy. DDT w końcowym zestawieniu na pewno nie zabraknie.
Wypowiem się muzycznie, jako, że to moja działka:
- DDT w Warszawie, jeden z najważniejszych koncertów właśnie minionej dekady
- Rok Kultury Rumuńskiej w Polsce, tu Koncerty Oany Cataliny Chitzu i Sukkar Collective
- dobre kontakty w środowisku rockowo-metalowym: polskie koncerty Adultery, Arakain, Skyforger, rosyjskiej Arkony, rumuńskiej Negury Bunget, litewskiego Żalvarinis, estońskiego Metsatoll i innych, debiutancka płyta rumuńskiej Ashaeny wydana w Polsce
- folk: Kocko w Polsce i to kilka razy, sporo folku węgierskiego(tu ukłon w stronę warszawskiego MKI, który wspiera to), koncerty rumuńskie (Mahala Rai Banda, Taraf de Haidouks), festiwal w Czeremsze gdzie zawsze gra coś z naszej części Europy i to z wysokich półek (ostatnio Transsylvanians)
, sporo koncertów ukraińskich (Drymba da Dzyga, Ot-Vinta, Hajdamaky)
- wspólna płyta VooVoo/Hajdamaky, okazało się, że żeby coś u nas chwyciło nie musi koniecznie iść przez Zachód
Oczywiście to jest „kropla w morzu potrzeb”, wiele kapel wciąż jeszcze nie dotarła do nas (np. SSOGE, Aria której koncert odwołano), wiele z w/w wydarzeń było organizowanych przez grupy zapaleńców i miłośników (ale to akurat dobrze)
Może to co zgłaszam nie jest mainstreamowe i jakoś bardzo „ważne” w porównianiu z literaturą czy kinem ale uważam, że oddolne i niszowe działania też są bardzo ważne.
Dzięki za obszerną listę. Części kapel, które wymieniłeś, do tej pory nie słuchałem. Chyba czas się zabrać za odrabianie muzycznych zaległości.
Pozdrowienia!
Cu mare placere
film:
Водитель для Веры
Стиляги – za muzykę i kostiumy
literatura:
Виктор Ерофеев- za to o czym pisze, w jaki sposób to robi i za to, jakim fantastycznym jest człowiekiem
Pozdrawiam:)
Jak dla mnie zdecydowanie Maria Todorova i „Bałkany Wyobrażone” za to, że potrafi o nich pisać z obiektywizmem. Poza tym Pozidar Jezernik i „Dzika Europa”, ale też Markus Gauss i wszystkie jesgo reportażowo-poetyckie opowieści o pograniczach.
Co do muzyki:
Zdecydowanie Balkansky & Teodosi Spassov – najlepszy mix drum’n'base z muzyką teniczną – znany i doceniany chyba w kazdym europejskim kraju.. poza PL niestety
Film:
„Wschodnie Zabawy” (eastern plays) reż. Kamen Kalev
Dziękuję Wam wszystkim za komentarze. Cały czas możecie dorzucać swoje typy. A ja powoli przymierzam się do ostatecznej listy top 10
Pozdrawiam!
Dodam jeszcze z działki muzycznej płytę białostosko-bułgarsko-morawskiej Sarakiny zatytułowaną „Fryderykata”. Wydana na długo przed chopinowskim boomem pozostaje w mej opinii jedną z najbardziej nowatorskich w temacie grania Chopina. Folk bułgarski plus Chopin – na to trza było wpaść i to bije na głowę wszystkie inne folk-chopinowskie produkcje. Oczywiście w mediach przeszło bez większego echa :/
Przegapiłam ranking książkowy, to dodam coś muzycznie chociaż. Bułgarska Isihia i +1 dla Sarakiny.
Dziękuję za propozycje
Jurij Andruchowycz „Diabeł tkwi w serze” 2008. Za mysli o wolnej Europie, wbrew temu co narzuca system UE, bez tworzenia nowych podziałow, za pokazanie rzeczywistej Europy i europejczyków
Tak na marginesie tematu zastanawiam się jeszcze nad społecznym fenomenem zjawisk typu manele, czałga i turbofolk w kontekście współczesnego oblicza folkloru miejskiego. Z jednej strony to muzyka mocno „chodnikowa”, prosta do bólu i niejednokrotnie kontrowersyjna z różnych powodów,choć najbardziej wulgarna jest bułgarska czałga, uznana przez tak zwany mainstream za buracką i zdegenerowaną o niekiedy prostackich wręcz tekstach. Z drugiej część wykonawców tych nurtów to całkiem nieźli muzycy o folkowych korzeniach i niezłej wiedzy, popularność w swoich krajach ma sporą a część płyt w większym lub mniejszym stopniu nawiązuje do folkloru, jak np. „Dor de Mama” Denisy nagrana wspólnie z orkiestrą Radu Cipriana i wydana z początkiem 2010 roku, mam tę płytę. My w Polsce możemy spojrzeć na to z właściwym dystansem.
Nie jestem ekspertem od tego rodzaju muzyki, ale to chyba coś na kształt „schamionego” folku. A że nieźli muzycy się za to biorą… Cóż, identyczna sytuacja jak z niektórymi aktorami w telenowelach. Warsztat jest, doświadczenie jest, więc czemu na tym porządnie nie zarobić? Jakoś im się nie dziwię.
Zgadza się. W gruncie rzeczy sam „folk” z założenia jest „chamski” – bo przeca nie dworski
Obserwuję tę scenę od jakiegoś czasu i dochodzę do wniosku, że podobnie jak np. w scenie metalowej wypracowano tam swoisty system dystrybucji pomijający tzw. „mainstream” a jednocześnie doskonale radzący sobie w dotarciu do „targetu”, mający swoje własne media i wydawnictwa – i za to ich na swój sposób podziwiam. Coś jak nasze rodzime discopolo, choć na ciut wyższym poziomie wykonawstwa
… książkowo dodał bym jeszcze ( prócz godnych pozycji wymienionych powyżej )
:
Petera Esterhazego ” Harmonia caelestis ” i oczywiste – szczególnie dla rodzimych lustratorów do 69 pokolenia – ” Wydanie poprawione „.
Równie godne – też Węgra G. Spiro , mimo że w zasadzie pisze/rozprawia się z naszym mesjanizmem i jego środowiskiem w ” Mesjaszach „.
Z rosyjska – Wiktora Jerofiejewa – ” Sąd ostateczny ” i ” Encyklopedię duszy rosyjskiej „.
Nikt też jeszcze nie wspomniał o Mariuszu Wilku – a propos Jego fascynacji głubinką i korelskimi muzykami :
http://www.wschodnifolk.com/news.html
Warto podsłuchać !
Dziękuję za propozycje. Kolejne pozycje do listy „do przeczytania”