Najlepszy przewodnik po Chorwacji

Tytuł może nieco przewrotny, bo Chorwacja – przewodnik historyczny nie jest typowym przewodnikiem. Jest natomiast jak najbardziej nawschodni. Co oznacza, że nie opisuje po prostu miejsc, zabytków, hoteli i restauracji. Takie informacje znajdziecie w zwykłych przewodnikach. Sławomir Koper zabiera nas w zupełnie inną podróż po Chorwacji. Podróż fascynującą, intrygującą i dającą do myślenia.

Podtytuł książki brzmi „O fascynującej historii, jedzeniu i piciu”. I właśnie o tym traktuje przewodnik. Nie ma tu zachowanej chronologii, autor przenosi nas w dzieje najdawniejsze, czasy Cesarstwa Rzymskiego, aby po chwili wrócić do okresu ostatniej wojny na Bałkanach. Nie spodziewajcie się jednak suchych faktów. Raczej zbioru luźnych esejów, gdzie prawda historyczna przeplata się z emocjonalnymi wypowiedziami rozmówców autora. Nie tylko zresztą Chorwatów. Również Serbów i innych mieszkańców byłej Jugosławii.

Autor opisuje miejsca mniej i bardziej znane tak, jak sam je pamięta. Zwraca uwagę na szczegóły, które przeciętnemu turyście najczęściej umykają. Na każdym kroku przekonuje, że Chorwacja to nie tylko piękne plaże i fantastyczne widoki. Zabiera nas w miejsce oddalone od głównych turystycznych szlaków. Tam gdzie zaglądają ci, dla których wakacje to nie tylko słońce, plaża i all-inclusive.

Dla kogoś takiego jak ja, osoby niezbyt dobrze zaznajomionej z historią regionu, Chorwacja – przewodnik historyczny to prawdziwa kopalnia informacji. Podanych w strawnej formie, przystępnych, okraszonych anegdotą. To książka, która powinno się przeczytać przed wyjazdem, zrobić to raz jeszcze wędrując po Chorwacji i powtórzyć po powrocie.

  • ja jadę do Zagrzebia na staż za tydzień i po prostu pięknie się wpasowaliście z tym wpisem! Dzięki!

  • Wędrowni Ufale „Wpasowałeś” 🙂 Na Wschód to jeden ludzik 🙂 Zazdroszczę Zagrzebia i czekam na wrażenia na blogu.

  • Tak, rzeczywiście, już o tym kiedyś gadaliśmy 🙂 Zapraszam Cię więc NaWschodzie a bloga od 1 lutego 🙂 A książkę już zamówiłam.

  • Czytałem i dołączam się do pozytywnych komentarzy. Mnie osobiście zadziwia rozległa wiedza pana Kopra, bo i o Chorwacji pisze, i o starożytnej Grecji, II Rzeczpospolitej i kobietach Mickiewicza. Człowiek orkiestra 🙂

    • nawschod

      A z tego, co wiem, to napisał też przewodnik po Lwowie 🙂

  • Janusz

    I przewodnik historyczny po polskich śladach na Ukrainie 🙂

    • nawschod

      Zgadza się. Tak czy siak, wszechstronny autor 🙂

  • Andrzej

    A może tak trzeba? Interesować się róznymi epokami i róznymi rzeczami? Dobrze, że jest ktoś taki 🙂

    • nawschod

      W pełni się zgadzam 🙂

  • Aleksandra

    A mnie rozczarowała. Po pięciu rozdziałach odłożyłam ją na później. Jedyny rozdział, który mnie bardziej wciągnął, to ten o Ticie. Reszta, jak dla mnie, nazbyt historyczna. Spodziewałam się historii ludzi albo w ostateczności, żeby ludzie, Chorwaci, tę historię opowiadali (no ale to o XX-wiecznej mogą i tak w niewielkim stopniu jest, ale gdy autor zagłębia się w czasy Dioklecjana, to wiadomo, że żywi mu tego nie opowiedzą, muszą przemówić księgi, a to już mnie nudzi), a nie głównie historii, i to tak starożytnej.

    I jeszcze jedno. Autor pisze (s. 114) o protoplastach Chorwatów, Białej (Starej) Chorwacji, że mieli zamieszkiwać okolice dzisiejszego Krakowa. Ani nie ma do tego źródła, ani uwagi, że to tylko JEDNA Z TEORII, na uniwersytecie (UJ) traktowana z przymrużeniem oka, podawana bardziej jako ciekawostka-śmiesznostka, michałek, a nie pewnik, a jako taki zdaje się traktować go autor…

    Wrócę do tego, bo nie mam w zwyczaju porzucać książek, ale bez nadziei na satysfakcję z lektury. Dużo ciekawsze było dla mnie „Cafe Museum” Makłowicza. Jasne, to inny kaliber, inne aspiracje, tu historia w tytule, tam – powiedzmy – kulinaria, ale właśnie poprzez kulinaria, ludzi, którzy za nimi stoją, dowiedziałam się więcej i było to o wiele przyjemniejsze niż u Kopra/Kopera (?).

    • nawschod

      Dzięki za opinię. Ja w historii Chorwacji nie siedzę na tyle mocno, żeby wyłapywać takie niuanse. Być może dlatego też książka tak mi się spodobała. Była potężną dawką informacji bardzo strawnie podaną 🙂