Łotwa – podróż do krainy zakurzonych wspomnień

Zakurzonych dlatego, że od naszych łotewskich wakacji minęły prawie 3 lata. A że przy tej okazji nie powstały żadne pisemne świadectwa, wspomnienia kurzą się jeszcze bardziej. Pozwolę sobie w tej sytuacji skorzystać z prawa blogera i opisać rzecz tak, jak ją dzisiaj pamiętam. Wpis nie aspiruje zatem do bycia „Encyklopedią Miast Łotewskich Które Odwiedziłem”, a raczej ich subiektywnym przeglądem wraz z przydatnymi dla turysty informacjami. Jeśli kogoś interesują zdjęcia z tej podróży, to zapraszam do wpisu Łotwa w obiektywie.

Ryga

Nikogo chyba nie zaskoczę, jeśli stwierdzę, że Ryga jest najpiękniejszym łotewskim miastem. Plątanina wąskich, urokliwych uliczek i secesyjne kamieniczki tworzą specyficzny, nieco surowy, klimat. Właściwie za każdym rogiem czai się coś, co warte jest naszej uwagi. Można skręcać w nieznane uliczki i odkrywać ciekawe miejsca dzięki własnym eksploracjom a nie tylko przewodnikowej wiedzy. Bogactwo i urokliwość Rygi daje nam takie możliwości. Zdecydowanie jest to miejsce, któremu warto poświęcić przynajmniej kilka dni, wyjeżdżając na Łotwę.

Ciekawostki:

– Na jednym z ryskich placów spotkać można charakterystyczną babcię, która dorabia sobie tańcząc w ludowym stroju do muzyki z bumboxa.

– W restauracji Alpenrose na Starówce zjedliśmy najdroższe ziemniaki w naszym życiu. Cztery pyrki w sosie pomidorowym kosztowały 50zł. Czekaliśmy na nie godzinę, a do rachunku bez ostrzeżenia doliczono napiwek. Jedyne co mogę powiedzieć na obronę tego przybytku, to że cztery ziemniaki były pyszne.

– Na początku ulicy Brīvības (idąc od strony Starówki po prawej stronie) znajduje się świetna, tania knajpka z pierogami, blinami i kluchami wszelkiej maści. Niezdrowe, ale smaczne.

Pavilosta

Pavilosta jest małą wioską nad morzem, mniej więcej w połowie drogi między Ventspils a Liepāją. Celowo wybraliśmy to miejsce jako zdecydowanie mniej uczęszczane i zatłoczone niż flagowe kąpielisko Łotwy, czyli Jūrmala. Jednak nawet tam z noclegiem nie było wcale łatwo, choć plaża była niemal pusta. Miejscowość jest bardzo spokojna , niemal wyludniona. Jedynie niezbyt sprzyjająca aura spowodowała, że nasz pobyt tam ograniczył się do dwóch dni.

Ciekawostki:

– Poza stolicą znajomość angielskiego nie jest już bardzo powszechna. Na przykładzie pewnego dziadka stwierdzam, że łotewskiego języka pisanego również. Z niektórymi można dogadać się po niemiecku.

Liepāja

Tu z kolei zabawiliśmy jedynie jedno popołudnie, co akurat okazało się bardzo dobrym pomysłem. Liepāja poza kilkoma ulicami na Starówce jest bowiem miastem bardzo zaniedbanym i zdecydowanie mało urokliwym. Po ulicach krążą dziwni ludzie i spoglądają na świat rozbieganym wzrokiem. Jeśli nie musicie, to miejsce raczej sobie odpuśćcie.

Ciekawostki:

– W łotewskich autobusach pierwszeństwo do miejsc siedzących mają Ci, którzy kupili wcześniej bilety w dworcowej kasie. Kupując u kierowcy ryzykuje się, że będzie się stało całą drogę.

– Na dworcu autobusowym w Liepāji stoi (a przynajmniej stał trzy lata temu) oldskulowy automat do robienia zdjęć rodem z amerykańskich filmów. Po wrzuceniu monety parska, szumi i bucha parą, po czym robi fotki w stylu vintage. To największa atrakcja turystyczna tego miasta.

Ventspils

Kolejna nadmorska miejscowość. Mniejsza od poprzedniej o połowę (ok. 40 tys. mieszkańców) ale dużo bardziej urokliwa. Niewielkie stare miasto przechodzi płynnie w dzielnicę portową. Ta ostatnia zabudowana jest niskimi domkami i poprzecinana siecią niewielkich uliczek. W mieście pełno jest kwiatów, całość robi naprawdę sympatyczne wrażenie. Z oczywistych przyczyn Starówka jest dość niewielka, ale z całą pewnością warto spędzić tam jeden dzień, żeby wszystko dokładnie obejrzeć i poczuć nieco specyficznego klimatu miasta. Poza tym Ventspils ma całkiem sympatyczną plażę i bardzo ciekawy skansen etnograficzny.

Ciekawostki:

– W Centrum Informacji Turystycznej jest oferta wynajęcia domku na jednym osiedli. Spokojne miejsce ze sporym ogrodem, urządzone w tradycyjnym stylu, w pełni wyposażone, możliwość skorzystania z sauny. I wszystko to za niewygórowaną cenę. Jeden minus jest taki, że nie pamiętam jego adresu. Jeśli komuś zdarzyło się tam trafić, będę wdzięczny za bliższe informacje dla czytelników Na Wschód.

Kuldīga

Małe, dość sympatyczne miasteczko, którego największą atrakcją jest największy na Łotwie wodospad. Choć trafniej byłoby powiedzieć „najszerszy”, to jest bowiem jego zasadniczy wymiar. Jeśli chodzi o wysokość to ma maksymalnie jeden metr. Pod względem turystycznym zwiedzanie można właściwie ograniczyć do jednej, zabudowanej zabytkowymi kamienicami, ulicy.

Ciekawostki:

– W mieście znajduje się sporo hoteli, w których ceny noclegu są dość wysokie. Z kolei w miejscowej bursie ceny były śmiesznie niskie, ale przy tym adekwatne do standardu.

Cēsis

Miasto na zachód od Rygi, słynne głównie z ruin zamku Kawalerów Mieczowych. Na mnie osobiście zrobiły one fajne wrażenie, choć przyznać trzeba, że jestem fanem tego rodzaju atrakcji. Przy wejściu do zamku stoi człowiek przebrany za średniowiecznego strażnika i wręcza stylizowane lampy przydatne do zwiedzania ciemnych zaułków. Całość naprawdę robi wrażenie. Samo miasto również jest dość klimatyczne, choć względnie nieduże. Zadbane uliczki, miłe knajpki, spokojna atmosfera.

Ciekawostki:

– W mieście produkuje się jedno z bardziej znanych łotewskich piw, czyli Cēsu. Bardzo smaczne, nawiasem mówiąc.

– Dziesięć podstawowych słów w lokalnym języku potrafi czasem zdziałać cuda. Choć w przypadku Łotwy trzeba wziąć pod uwagę, że jest tam spora mniejszość rosyjska, więc ten język również jest bardzo popularny.

  • antydebil

    Krecie, Łotwa to nie wchód! Kulturowo to Polska jest wschodem w porównaniu do Łotwy….

    • nawschod

      Witam kolejnego, jakże uprzejmego gościa na Na Wschód. Zakładam, że nie przyszło Ci do głowy, że pojęcie „wschodu” może być wieloznaczne i że ktoś może założyć bloga opisującego wschód, który nie będzie tożsamy z twoim rozumieniem tego słowa. Śpieszę więc wyjaśnić, że taka sytuacja może mieć miejsce. Co więcej, na tym blogu tak właśnie się dzieje. Miłego, niefrustrującego wieczoru.

      • franz

        ja to uważam, że z tymi stronami świata, to nigdy nic nie wiadomo

  • Adrian

    Niby wszystko fajnie ale ja polecam wybrac sie na ta lotwe jeszcze raz, i zobaczyc jeszcze raz ale po przygotowaniu sie np, z przewodnikiem, liepaja znowu tak niedoceniona, a gdzie spacer po zielonych fortach, bazie marynarki wojennej z czasow carskich i wycieczce po dzielnicy oficerskiej z cerkwia w srodku, gdzie nocleg w wiezieniu karosta ze specialnmi atrakcjami? dalej sie nie rozpisuje bo sie jeszcze autor obrazi…
    Ps. ryga tez opisana po macoszemu….

    • joanna

      Przebywałam na Łotwie w czerwcu. Kara osta, w moim przewodniku przetłumaczona jako „port wojenny” wywarła na mnie ogromne wrażenie. Cerkiew również. Jedynie slamsowate bloki ją otaczające psują cały efekt…

  • Rygę bardzo polecam. Zobaczcie naszą relację i jak rzeczywiście wyglada sytuacja z korupcją i łapówkami:
    http://nickt.pl/riga-%D1%80%D0%B8%D0%B3%D0%B0-centrum-miasta/