Knossos – pałac żywych trupów

W 1899 roku słynny archeolog Arthur Evans odkrywa na Krecie ruiny starożytnej cywilizacji z epoki brązu. Odsłaniając warstwa po warstwie kolejne piętra budowli, identyfikuje ją jako olbrzymi kompleks pałacowy. Odrestaurowuje magazyny, warsztaty i pomieszczenia mieszkalne rodziny królewskiej. Centralny plac opisuje jako arenę igrzysk lub praktyk religijnych. Ściany zrekonstruowanego pałacu pokrywają się kolorowymi freskami i marmurami. Powstaje plastyczna i przekonująca wizja bogatej, miłującej życie cywilizacji minojskiej. 70 lat później Hans Georg Wunderlich stawia tezę, że pałac w Knossos w istocie był… świątynią umarłych.

Labirynt mieszkalny?

Wunderlich zwraca uwagę na wiele architektonicznych cech pałacu, które w jego ocenie dyskwalifikują go jako miejsce przeznaczone do zamieszkania. Korytarze załamują się nagle pod kątem prostym, pełno jest tajemniczych klatek schodowych, przejść i zaułków, które od razu przywodzą na myśl labirynt. Głównym wejście usytuowane jest od strony zachodniej, w starożytności uznawanej za tą, którą przybywają posłańcy nieszczęścia. Komnaty mające rzekomo być pokojami królowej umieszczone są w piwnicy, niektóre prawie bez dostępu światła. Takich architektonicznych niekonsekwencji jest w Knossos więcej.

Znikają one, kiedy spojrzymy na labirynt z perspektywy teorii Wunderlicha. Nieżyjąca królowa nie potrzebuje słonecznego światła. Wręcz przeciwnie, umieszczenie komnaty grobowej pod ziemią zabezpiecza ją przed splądrowaniem. Okazałe zachodnie wejście do labiryntu było tym, którym „wchodzili” jego nieżyjący już mieszkańcy. Załamania korytarzy i ich skomplikowanie miały bronić szczątki oraz poświęcone im dary przed złymi duchami i rabusiami grobów.

Starożytne wanny i toalety?

W Knossos znaleziono urządzenia funkcją przypominające toalety oraz niewielkie wanny. Dla Evansa sprawa była oczywista. Dowodziło to niezwykłego bogactwa i zaawansowania technicznego ówczesnych mieszkańców Krety. Królowa korzystała ze spłukiwanej wodą toalety i brała długie kąpiele, a to wszystko 2,5 tys lat temu! W dodatku pałac wyposażony został w system kanalizacyjny odprowadzający wodę.

Wunderlich zwrócił uwagę, że rury odprowadzające, wanny i toalety wyłożone są gipsem, który rozpuszcza się w wodzie. Według niego urządzenia te nie służyły do kąpieli ale do obmywania ciał zmarłych, balsamowania, a niektóre nawet do rytualnego składania ofiar. Prawdopodobnie były to również ofiary z ludzi.

Magazyny królewskiej rodziny?

W Knossos znaleziono również całą masę sporych rozmiarów naczyń, dzbanów zwanych pitosami. Według zwolenników tradycyjnego ujęcia tematu służyły one do przechowywania oliwy, miodu i innych produktów spożywczych, z których korzystali mieszkańcy pałacu.

Sęk w tym, że część z nich umieszczona została w ten sposób, że dostęp do zgromadzonych zapasów byłby prawie niemożliwy. Według Wunderlicha te i inne poszlaki wskazują, że pitosy służyła raczej jako naczynia do pochówku. Resztki jedzenia czasami w nich znajdowane miałyby być wyposażeniem zmarłego na ostatnią podróż. Co więcej, miodu używano w starożytności do balsamowania zwłok.

Minojski topless i wesołe delfiny?

Bogini węży czy żałobnica?W ruinach labiryntu odnajdowano charakterystyczne figurki kobiet z obnażonymi piersiami trzymające w dłoniach węże. Te boginie lub kapłanki miały być kolejnym dowodem na radosne i dostatnie życie, jakie wiedli mieszkańcy pałacu. Mamy tu wszak wyraźny element seksualnej wolności i adoracji kobiecego piękna. Podobnie pozytywny przekaz miały nieść freski błękitnych delfinów, którymi ozdobione są ściany pałacu.

Te same elementy Wunderlich interpretuje oczywiście inaczej. Kobiety z obnażonymi piersiami to symbol żałoby. Rozdzieranie szat przez płaczki i rodzinę zmarłego było szeroko kultywowaną żałobną tradycją w wielu starożytnych kulturach. Delfiny z kolei były zwierzętami, które towarzyszyły zmarłym w trakcie ich podróży na tamtą stronę. Dodam jeszcze, że w kolorem żałoby zazwyczaj był nie czarny, a niebieski.

Gdzie są kości?

Wunderlich przykładów takich interpretacyjnych niekonsekwencji, uproszczeń i naciągnięć przytacza oczywiście więcej. W wielu miejscach podaje swoje, mocno przekonujące, wyjaśnienia. W mojej ocenie jego teoria kuleje jednak w jednym kluczowym punkcie. Jeśli labirynt miał być miejscem pochówki dużej ilości osób, powinniśmy w nim znaleźć mnóstwo ludzkich szczątków. Tymczasem nie znaleziono ich tam prawie wcale. Wunderlich tłumaczy to zmasowaną działalnością grobowych rabusiów. Mieli oni wyciągać zwłoki z ciemnego labiryntu, żeby na spokojnie okradać je z kosztowności na powierzchni. Resztę miała załatwić nietrwałość zmumifikowanego materiału w kontakcie z czynnikami atmosferycznymi. Mnie osobiście te argumenty nie do końca przekonują…

Ciekawe, czy kiedyś uzyskamy satysfakcjonującą i pełną odpowiedź na pytanie, czym właściwie były kreteńskie labirynty…?

Zdjęcie domniemanej bogini węży pochodzi ze strony Archeowieści.

Zdjęcie fresku z delfinami pochodzi ze strony Historia Sztuki.

Wpis na podstawie książki „Tajemnica Krety” Hansa Georga Wunderlicha. Gorąco ją polecam.