Życie jest gdzie indziej

Dawno temu sięgnąłem po kilka książek Milana Kundery. Przeczytałem oczywiście „Nieznośną lekkość bytu” i jedną, albo dwie inne, których tytułów nie pamiętam. Zabrzmi to może obrazoburczo, ale szału nie było. Odwiedziwszy w ostatnie wakacje Brno, miasto rodzinne pisarza, postanowiłem do jego twórczości wrócić. Sięgnąłem po pierwszą z brzegu na bibliotecznej półce książkę Kundery i zacząłem czytać. Wybór okazał się bardzo dobry, „Życie jest gdzie indziej” to kawałek wyjątkowo dobrego pisarstwa.

Kundera kreśli obraz życia poety od narodzin, aż do śmierci. Wydawałoby się, że pomysł niespecjalnie odkrywczy. Ale nie w nowatorskiej tematyce tkwi siła książki. Raczej w doskonałym opisie życia wewnętrznego wrażliwej jednostki. Kundera opisuje świat duchowy Jaromila w sposób, który nie pozostawia nam wątpliwości, że mamy do czynienia z osobą z krwi i kości. A przecież to tylko literacki eksperyment. Obserwujemy życie poety, zmiany jakie w nim zachodzą, i nie wiemy czy Jaromila lubić i darzyć szacunkiem, czy wręcz przeciwnie. Wkurza nas, innym razem budzi zrozumienie, by za chwilę znów działać na nerwy. Zupełnie jak w życiu.

Życie poety nie ogranicza się oczywiście do wewnętrznych rozterek. Jaromil tkwi o otaczającej go rzeczywistości po same uszy. A że jest to świat wprowadzania nowych komunistycznych porządków w powojennej Czechosłowacji, poeta musi znaleźć w nim swoje miejsce. I tak właśnie robi, godząc własną indywidualność (którą, przynajmniej on sam, uważa za wyróżniającą cechę swojego charakteru) ze służbą zbiorowej świadomości. Okazuje się, że każdy reżim i każda struktura społeczna potrzebuje poetów, żeby głosili jej wielkość.

Kundera daleki jest od oceniania i wydawania sądów. Po prostu opisuje rzeczywistość w całej jej złożoności. Jaromil nie zostaje potępiony za to, że sprzedał swój talent komunistycznemu reżimowi. Został za to potępiony za coś o wiele gorszego… Ale to zostawiam już tym, którzy zdecydują się sięgnąć po „Życie jest gdzie indziej”. Warto.